Hej
Przyglądałam się chmurką , które powoli przesuwały się nad moją głową . Przez chwile oderwałam się od monotonnych trosk ... przez chwilę . Później spojrzałam przed siebie . Znów te małolaty siedzące na murkach i myślące , że trawa to tylko zabawa.. Zero zobowiązania , zero problemów . Aż mi rzygać zachciało . Może dlatego , że też tak kiedyś myślałam? Być bezmózgim gnojem i móc wszystko , to ich motto . Ujrzałam chłopaka . Wysoki , przystojny , ciemne włosy , brązowe włosy . Chyba uprawiał jakiś sport . Szkoda mi się go zrobiło jak patrzyłam jak się stacza . Cóż.. jego sprawa . Przyglądałam mu się jeszcze chwilę . Spod jego rękawów wyłaniały się blizny . Słaba duszyczka . Kolejna . Na tym świecie , który pewnie zranił go nie raz . Jego życie ,jego sprawa . Pewnie nie chciał pomocy , pewnie był zamknięty w sobie , zatroskany tym co się dzieje . Przyszła jego dziewczyna . Tak przynajmniej wyglądali , jak para . Nie okazywali sobie uczuć . Siedzieli obok siebie i wpatrywali się w drzewa , gdzieś przed nimi . Pewnie myśleli o czymś ważnym , może o nich . Może im się nie układało? A może bardzo się kochali tylko ona nie potrafiła mu pomóc , choć widziała jak leci w dół .Hm.. To były tylko moje przypuszczenia . Wstałam i podeszłam do chłopaka . Zawołałam go
-Nie spieprz tego co masz , bo ona Cię kocha
-O co ci chodzi?-spytał patrząc na mnie
-Przestań ją okłamywać i da sobie pomóc bo ona ma granice swej wytrzymałości baranie
Pokiwał głową , a ja odeszłam . Poszłam w stronę domu . Teraz przynajmniej go miałam . Dzięki Bogu . Choć w sumie... Nie idiotko , zerwij z tymi myślami . Masz mieć szczęśliwą rodzinę . Matka ma być z Ciebie dumna .Ona Cię kocha . Walnęłam siebie z całej siły w policzek . Został ze mnie śmieć . Nic nie warty śmieć . Nadawałam się tylko do zdeptania . Byłam narkomanką i wiedziałam , że cholernie trudno będzie mi z tym walczyć . Przyglądałam się ludziom na ulicy . Minęłam kilku moich "braci" , byli na głodzie , źli . Ciekawe co z tym chłopakiem . Myślałam o nim przez 3/4 powrotu do domu . Był tak bezbronny wobec otaczającego go świata , a tak odrzucał od siebie miłość i pomoc . Chore . Chociaż nie . Całkiem normalne . Do podejmowania poprawnych decyzji trzeba dorosnąć . On najwyraźniej nie potrafił docenić tego co ma i dostrzec negatywu tego kiedy ta dziewczyna go zostawi . Dotarłam do domu . Weszłam i zobaczyłam mamę przy kuchni . Kurczę to dziwne .
-Kochanie dziś specjalnie dla Ciebie ulubione danie , zjemy w dwie , wzięłam wolne
-Mamo kocham Cię , na prawdę . Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz-podeszłam do niej i mocno się przytuliłam .
sobota, 23 listopada 2013
środa, 20 listopada 2013
Kolejna notka .. Przypominam tylko , że to są OPOWIADANIA , nie są one realne ;)
Umyłam się i ubrałam swoje , nowe , pachnące ciuchy . Jak dawno tego nie czułam . Zapachu domu . Miłości w nim nie było , azylem dla mnie też nie był ale jednak .. dom to dom. Tu się wychowałam , tu dorastałam , choć w zasadzie nigdy nie dorosłam . Rozejrzałam się po nim . Mama nie zamalowała śladów po mojej furii. Pamiętam to jakby było wczoraj . Łza powoli spływała mi po policzku . Opakowania po lekach nadal leżały na półce . Byłam zła ale też bezradna wobec siebie . Wspomnień nie wymarzę . Podeszłam do okna . Wychodziło na podwórko . Ten parapet tyle przeżył. Moje nieszczęśliwe zakochania .. Rany , niedawanie sobie rady ze sobą i swoją zranioną duszyczką . Właśnie .. Ciekawe co z Duffem . Nie chcę wracać do przeszłości to fakt , ale to on mnie w to wciągnął , to on dał mi to czego inni nie mogli . Jego pokochałam . Widziałam na własne oczy jak mnie zdradzał ale .. to były narkotyki . Sama wiem co to znaczy . Mama weszła do pokoju .
-Jak się czujesz córeczko?
-Muszę iść do szpitala , do Duffa.
-Idź , jeśli tego potrzebujesz to leć . Tylko wróć , błagam
Kiwnęłam głową na znak tego , że już jej nie opuszczę . Wyszłam z pokoju i popędziłam schodami na dół , skrzypiały jak zawsze . Poszłam w stronę szpitala . Wspomnienia wracały jak okropny koszmar za czasów dzieciństwa . Musiałam się z tym zmagać . Od dziś zaczynam nowe życie . Czy zdołam ? Zobaczymy . Po kilku minutach byłam już na miejscu . Wbiegłam na drugie piętro, leżał tam gdzie wcześniej . Żywy , dochodzący do siebie . Podeszłam powoli . Zaprzątałam sobie głowę milionami scenariuszy , a przypływ chwili i wielkie ciśnienie uderzające mi do głowy , pozwoliło wypalić krótkie
-Cześć .
-Co słychać ? Jak się czujesz? Wyszłaś z tego gówna?-spytał półszeptem
-Wyszłam , znaczy.. staram się . Co u Ciebie , kiedy wychodzisz?-popatrrzyłam mu prosto w oczy
-Przybliż się proszę ..
Schyliłam się nad jego ciałem , a on po prostu mnie pocałował , nie był to zwykły pocałunek .. Poczułam w nim jego zranioną duszę . Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie , a ja usłyszałam ciche "Kocham Cię"
-Duff.. Wpadnę jutro , przepraszam -wydusiłam
Kiwnął głową . Wyszłam . Czułam się jakby podłoga mnie parzyła . Wychodząc odczułam świeże powietrze owiewające moją twarz . Nie wiedziałam co się dzieje . Wszystko wróciło . Kochałam Go , a teraz to uczucie wzrosło . Taka naiwna myśl o tym , że rzuci narkotyki . Poszłam w stronę parku , jak zwykle było tam milion dilerów , który namawiali tych smarkaczy na takie bagno .. Idioci . Usiadłam na ławce i wpatrywałam się w drzewo myśląc nad sensem nędznego życia .
Umyłam się i ubrałam swoje , nowe , pachnące ciuchy . Jak dawno tego nie czułam . Zapachu domu . Miłości w nim nie było , azylem dla mnie też nie był ale jednak .. dom to dom. Tu się wychowałam , tu dorastałam , choć w zasadzie nigdy nie dorosłam . Rozejrzałam się po nim . Mama nie zamalowała śladów po mojej furii. Pamiętam to jakby było wczoraj . Łza powoli spływała mi po policzku . Opakowania po lekach nadal leżały na półce . Byłam zła ale też bezradna wobec siebie . Wspomnień nie wymarzę . Podeszłam do okna . Wychodziło na podwórko . Ten parapet tyle przeżył. Moje nieszczęśliwe zakochania .. Rany , niedawanie sobie rady ze sobą i swoją zranioną duszyczką . Właśnie .. Ciekawe co z Duffem . Nie chcę wracać do przeszłości to fakt , ale to on mnie w to wciągnął , to on dał mi to czego inni nie mogli . Jego pokochałam . Widziałam na własne oczy jak mnie zdradzał ale .. to były narkotyki . Sama wiem co to znaczy . Mama weszła do pokoju .
-Jak się czujesz córeczko?
-Muszę iść do szpitala , do Duffa.
-Idź , jeśli tego potrzebujesz to leć . Tylko wróć , błagam
Kiwnęłam głową na znak tego , że już jej nie opuszczę . Wyszłam z pokoju i popędziłam schodami na dół , skrzypiały jak zawsze . Poszłam w stronę szpitala . Wspomnienia wracały jak okropny koszmar za czasów dzieciństwa . Musiałam się z tym zmagać . Od dziś zaczynam nowe życie . Czy zdołam ? Zobaczymy . Po kilku minutach byłam już na miejscu . Wbiegłam na drugie piętro, leżał tam gdzie wcześniej . Żywy , dochodzący do siebie . Podeszłam powoli . Zaprzątałam sobie głowę milionami scenariuszy , a przypływ chwili i wielkie ciśnienie uderzające mi do głowy , pozwoliło wypalić krótkie
-Cześć .
-Co słychać ? Jak się czujesz? Wyszłaś z tego gówna?-spytał półszeptem
-Wyszłam , znaczy.. staram się . Co u Ciebie , kiedy wychodzisz?-popatrrzyłam mu prosto w oczy
-Przybliż się proszę ..
Schyliłam się nad jego ciałem , a on po prostu mnie pocałował , nie był to zwykły pocałunek .. Poczułam w nim jego zranioną duszę . Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie , a ja usłyszałam ciche "Kocham Cię"
-Duff.. Wpadnę jutro , przepraszam -wydusiłam
Kiwnął głową . Wyszłam . Czułam się jakby podłoga mnie parzyła . Wychodząc odczułam świeże powietrze owiewające moją twarz . Nie wiedziałam co się dzieje . Wszystko wróciło . Kochałam Go , a teraz to uczucie wzrosło . Taka naiwna myśl o tym , że rzuci narkotyki . Poszłam w stronę parku , jak zwykle było tam milion dilerów , który namawiali tych smarkaczy na takie bagno .. Idioci . Usiadłam na ławce i wpatrywałam się w drzewo myśląc nad sensem nędznego życia .
poniedziałek, 11 listopada 2013
Hej ;) Kolejna część opowiadania . Ostatnio niestety nie mam "weny"
Była noc . Obudziłam się . Byłam półprzytomna . Narkotyk jeszcze działał . Nic dziwnego . Spojrzałam na ręce. Trochę się przeraziłam . Dwie głębokie rany . Krew miałam w zasadzie wszędzie . Najwięcej na spodniach . Chciało mi się płakać . To co robiłam wcześniej było jakby za mgłą . Pamiętałam doskonale jedynie twarz dziecka i matki . Podniosłam się i lekko oparłam się o górne deski na ławce . Wytężyłam wzrok . Kilka bezdomnych spało na ławkach jak ja . Co miałam ? Nic . Jedno wielkie gówno . Ciekawe tylko czy matka o mnie zapomniała? W końcu była taka zapracowana . Dziwne , że policja jeszcze mnie nie szuka . Może odpuściła ? Może uznała , że jestem przegrana . A przecież nie jestem . Mogę walczyć . Ale czy chcę? Tego jeszcze nie wiem . Najwyżej skończę jak ojciec . W zachmurzonym , ciemnym niebie , ujrzałam żółte słońce. A więc ranek.. Trzeba się zmagać z kolejnym dniem . Poszłam w stronę domu . Wyrzuciłam dragi do jakiegoś kosza na śmieci , może jakiś biedny ćpun je weźmie i jego życie stanie się piękniejsze . Mogłam się domyślać , że była jakaś 6 rano . W zasadzie nie wiem nawet jaki dzień bo przecież od kogo miałam dostawać takie wiadomości? Doszłam do domu . Widziałam rolety w oknach . Jak zawsze . Prawie ich nie odsłaniałyśmy ... Weszłam . Drzwi jak zwykle były otwarte . Mama nigdy nie dbała o bezpieczeństwo . Przeszłam salon i weszłam na górę . Do jej sypialni . Spała ale niespokojnie , podczas jakiś 30 sekund przekręciła się z 10 razy . Podeszłam bliżej . Czułam jej oddech . Lekko położyłam rękę na jej barku . Od razu się obudziła . Spojrzała na mnie nieobecnym wzrokiem . Przetarła oczy i od razu się uśmiechnęła . Zeskoczyła z łóżka i od razu mnie przytuliła .
-Kocham Cię , nie wiesz jak się martwiłam
-Mamo.. uwierz , wiem
-Co się z Tobą działo?
-Uznajmy , że to był gorszy okres.. chce iść na odwyk i wrócić do żywych - obie sie zaśmiałyśmy
-Idź się wykąp i ubierz normalnie , o 8 porozmawiamy
Odkleiłyśmy się od siebie i poszłam do swojej łazienki .
poniedziałek, 7 października 2013
Dawno mnie tu nie było :C
Siedziałam nad tym cholernym dołem i nadal miałam chęci skoczyć ale coś mnie zatrzymywało . Chęć życia ? Nie , to nie to . Miłość do Duffa ? Nie wiem czy mogłam to nazwać miłością . Doprawdy nie wiem co się ze mną działo . Dostałam lekkich zawrotów głowy . Odsunęłam się od krawędzi . Przechadzałam się po starym budynku . Patrzyłam na ściany , one miały swoją przeszłość. Miałam w myślach tych wszystkich narkomanów z zapaścią umierających tutaj , zabójstwa , gwałty , napady . W tym momencie przeszły mnie ogromne dreszcze . Staczam się , aż tak nisko? Na samo dno . Siedzę w tym . Nie ma wyjścia . Jestem zerem . Zerem , które wybrało drogę do piekła . Które dusi w sobie wszelkie rany , problemy . Zażywająca narkotyki dla ulgi . Dla cholernej ulgi w bólu , który jest tak przeszywający , że nie da się z nim żyć . To nie było zwykłe odczucie . To było coś w środku mnie , coś czego nikomu nie mówiłam , coś z czym stykałam się codziennie . Tak ja wzorowa uczennica . Ja wspaniała córka . Ja radosne dziecko z dobrej rodziny.
Brak problemów . Aż tu jednak nastolatka zmienia się w potwora . Wykańczającego siebie i swoją rodzinę . W sumie czy tak rodzina nadal istniała ? Chyba nie . Byłam ja . Sama . I narkotyki , to byli dotychczasowi przyjaciele . Strzykawka i troszkę płynu . Mój raj .
Zeszłam na dół , poszłam po towar . Złamanie reguł? Śmieszne . Dałam sobie w żyłę . I w tym momencie świat stał się piękny . Trochę dokuczał mi głód . Trudno . Chodziłam po mieście zaćpana. Kompletnie bezbronna ale zarazem nieobawiająca się niczego i w duchu silna . W zasadzie myślałam tylko o sobie . Poszłam do kiosku . Kupiłam żyletki . Chyba dołączą do mojej paczki śmierci . Powoli przemieszczałam się do parku . Doszłam tam ale w żółwim tempie . Usiadłam na ławce i popatrzyłam na swoją rękę . Wystarczyły dwa pociągnięcia ostrzem po cienkiej skórze . Krew była , dużo krwi . Czy to było mądre ? Jasne , że nie . Ale co z moich czynów było mądre? Zresztą ćpun nie ma mózgu . Nie myśli . Nie czuje . Byłam taka oschła . Nagle podbiegło do mnie dziecko .
-A co się pani stało w rączkę ? - spytało bez namysłu
Podeszła jego matka , zabrała je gwałtownie . Szarpała za rękę . To miała być wolność? Wolność tych małych stworzeń ? Bo co ? Bo spotkało ćpunkę ? Nie jedną jeszcze spotka i nie jedno obaczy , a jak dobrze pójdzie to sam tego skosztuje . Ja postawiłam wszystko na jedną kartę . Przecież wtedy za narkotyk mogłabym zabić . Bo akurat mogłabym być na głodzie . Ćpun na głodzie - niebezpieczny ćpun . Po tych jakże żałosnych przemyśleniach usnęłam na ławce . Jak człowiek bez niczego . Taka wtedy byłam . Pustka otaczała mnie i mój narkomański świat .
Siedziałam nad tym cholernym dołem i nadal miałam chęci skoczyć ale coś mnie zatrzymywało . Chęć życia ? Nie , to nie to . Miłość do Duffa ? Nie wiem czy mogłam to nazwać miłością . Doprawdy nie wiem co się ze mną działo . Dostałam lekkich zawrotów głowy . Odsunęłam się od krawędzi . Przechadzałam się po starym budynku . Patrzyłam na ściany , one miały swoją przeszłość. Miałam w myślach tych wszystkich narkomanów z zapaścią umierających tutaj , zabójstwa , gwałty , napady . W tym momencie przeszły mnie ogromne dreszcze . Staczam się , aż tak nisko? Na samo dno . Siedzę w tym . Nie ma wyjścia . Jestem zerem . Zerem , które wybrało drogę do piekła . Które dusi w sobie wszelkie rany , problemy . Zażywająca narkotyki dla ulgi . Dla cholernej ulgi w bólu , który jest tak przeszywający , że nie da się z nim żyć . To nie było zwykłe odczucie . To było coś w środku mnie , coś czego nikomu nie mówiłam , coś z czym stykałam się codziennie . Tak ja wzorowa uczennica . Ja wspaniała córka . Ja radosne dziecko z dobrej rodziny.
Brak problemów . Aż tu jednak nastolatka zmienia się w potwora . Wykańczającego siebie i swoją rodzinę . W sumie czy tak rodzina nadal istniała ? Chyba nie . Byłam ja . Sama . I narkotyki , to byli dotychczasowi przyjaciele . Strzykawka i troszkę płynu . Mój raj .
Zeszłam na dół , poszłam po towar . Złamanie reguł? Śmieszne . Dałam sobie w żyłę . I w tym momencie świat stał się piękny . Trochę dokuczał mi głód . Trudno . Chodziłam po mieście zaćpana. Kompletnie bezbronna ale zarazem nieobawiająca się niczego i w duchu silna . W zasadzie myślałam tylko o sobie . Poszłam do kiosku . Kupiłam żyletki . Chyba dołączą do mojej paczki śmierci . Powoli przemieszczałam się do parku . Doszłam tam ale w żółwim tempie . Usiadłam na ławce i popatrzyłam na swoją rękę . Wystarczyły dwa pociągnięcia ostrzem po cienkiej skórze . Krew była , dużo krwi . Czy to było mądre ? Jasne , że nie . Ale co z moich czynów było mądre? Zresztą ćpun nie ma mózgu . Nie myśli . Nie czuje . Byłam taka oschła . Nagle podbiegło do mnie dziecko .
-A co się pani stało w rączkę ? - spytało bez namysłu
Podeszła jego matka , zabrała je gwałtownie . Szarpała za rękę . To miała być wolność? Wolność tych małych stworzeń ? Bo co ? Bo spotkało ćpunkę ? Nie jedną jeszcze spotka i nie jedno obaczy , a jak dobrze pójdzie to sam tego skosztuje . Ja postawiłam wszystko na jedną kartę . Przecież wtedy za narkotyk mogłabym zabić . Bo akurat mogłabym być na głodzie . Ćpun na głodzie - niebezpieczny ćpun . Po tych jakże żałosnych przemyśleniach usnęłam na ławce . Jak człowiek bez niczego . Taka wtedy byłam . Pustka otaczała mnie i mój narkomański świat .
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Zerwałam się z trawy i popatrzyłam na nogę . I... nagle stało się coś dziwnego , wszystko zrobiło się obojętne . Popatrzyłam przed siebie . Sporo ludzi się mi przyglądało , obserwowało . Jakby nikt nigdy nie widział ćpunki z przypaloną kończyną , leżącej pod starym dębem . W sumie.. kilka lat temu też by mnie to zdziwiło , odrzuciło i obrzydziło . Jedynym plusem było to , że byłam czysta . Wyjęłam telefon z kieszeni krótkich spodenek . Hm.. dziwne , że jeszcze tam był . Spojrzałam na godzinę . Była 17:35 . Poszłam w stronę szpitala . Dzieci w parku już nie było , za nich pojawili się starsi pani i panowie pijący tanie jabole i bełkoczący coś pod zaślinionym nosem . Oni dopiero musieli mieć ciężkie życie , wiecznie zagubieni .Bez cienia szansy . To był ich wybór życiowy . Mniejsza z tym . Poszłam dalej . Kilka minut później dotarłam do wyznaczonego celu . Znów ranki mnie bolały ale nie tak jak wtedy . Uświadomiłam sobie , że chyba jestem masochistką . Ból nie był moim wrogiem , wręcz przeciwnie . Lubiłam go . Spojrzałam na schody i z niechęcią się po nich wczłapałam . Gdy doszłam już na samą górę weszłam do sali gdzie leżał Duff. Zobaczyłam go całkowicie bezbronnego . Obok leżał facet bez ręki . Podeszłam do łóżka McKagana i popatrzyłam na jego przymknięte powieki .
-McKagan , McKagan , już mogło Cię tu nie być - powiedziałam dość głośno i obserwowałam jak porusza się jego klatka piersiowa . Nie spodziewałam się odpowiedzi . W końcu chłopak kilka dni temu prawie był trupem . Złapałam go za rękę i łzy same napłynęły mi do oczu . Usiadłam obok niego i po prostu się do niego przytuliłam . Potrzebowałam czułości , której dawno nikt mi nie okazał . Nagle coś mi odbiło i wybiegłam z tego budynku cała zalana słonymi kropelkami . Pobiegłam w stronę starej hurtowni . Szybko weszłam po załamanych schodach na samą górę . Na szczeście na dachu nikogo nie było . Podeszłam do samej krawędzi i patrzyłam w dół . Miałam ochotę skoczyć i wszystko skończyć ale z drugiej strony coś mnie powstrzmywało . Może jednak miałam trochę chęci do życia . Nie skoczyłam . Uświadomiłam sobie , że za dużo bym straciła . Usiadłam bardzo blisko przepaści . Jakieś 10 sekund dzieliło mnie od śmierci a jednak nie poszłam na ten układ . Wolałam zostać i męczyć się z tym co mam , niż skoczyć i starcić wszystko . Siedziałam tak i myślałam co dalej będzie ze mną . Z tym co otacza mnie dookoła .
-McKagan , McKagan , już mogło Cię tu nie być - powiedziałam dość głośno i obserwowałam jak porusza się jego klatka piersiowa . Nie spodziewałam się odpowiedzi . W końcu chłopak kilka dni temu prawie był trupem . Złapałam go za rękę i łzy same napłynęły mi do oczu . Usiadłam obok niego i po prostu się do niego przytuliłam . Potrzebowałam czułości , której dawno nikt mi nie okazał . Nagle coś mi odbiło i wybiegłam z tego budynku cała zalana słonymi kropelkami . Pobiegłam w stronę starej hurtowni . Szybko weszłam po załamanych schodach na samą górę . Na szczeście na dachu nikogo nie było . Podeszłam do samej krawędzi i patrzyłam w dół . Miałam ochotę skoczyć i wszystko skończyć ale z drugiej strony coś mnie powstrzmywało . Może jednak miałam trochę chęci do życia . Nie skoczyłam . Uświadomiłam sobie , że za dużo bym straciła . Usiadłam bardzo blisko przepaści . Jakieś 10 sekund dzieliło mnie od śmierci a jednak nie poszłam na ten układ . Wolałam zostać i męczyć się z tym co mam , niż skoczyć i starcić wszystko . Siedziałam tak i myślałam co dalej będzie ze mną . Z tym co otacza mnie dookoła .
niedziela, 9 czerwca 2013
Hej , strasznie dawno mnie tutaj nie było ;C
Dotarłam już do szpitala i podbiegłam do pierwszego lepszego lekarza . Nie myślałam teraz o mojej rozmowie z tym koszykarzem ale o tym co się dzieje z Duffem .
-Co z Nim? - spytałam wystraszona
-Ale z kim?
-Duff.. Duff McKagan
-Żyje , ale było blisko do tego żeby się zabił . Jest na tym świecie cudem - powiedział i poszedł dalej
Usiadłam na krzesełku , kręciło mi się w głowie . Cholernie się o Niego bałam . W co on się wplątał? Chociaż.. to ćpun , taki sam jak ja . Kilka miesięcy temu wmawiałam sobie , że to tylko raz . Nic się nie stanie . Byłam naiwna . Teraz mój organizm tego potrzebuje , ciągle i ciągle . Czy ja też za kilka dni znajdę się na tym oddziale ? Czy będą mogli mnie odratować . Moja chęć do życia była nikła lub.. w ogóle jej nie było . Czy to możliwe ? Jak najbardziej . Chciałam znaleźć się gdzieś daleko stąd . Polecieć w górę , unieść się ponad wszystkich i nie myśleć o jutrze . Wyszłam ze szpitala . Rozejrzałam się dookoła . Świeciło słońce , gdzieś w parku siedziały i bawiły się dzieci .
Trochę młodsi ode mnie popalali trawkę . Jeszcze nie wiedzieli w co się pakują . W to cholerne gówno , z którego nie ma wyjścia . No chyba , że jesteś mega silny i z pomocą rodziny i przyjaciół wyjdziesz z bagna . Z dnia na dzień zagrzebywałam się coraz głębiej . Szpony nałogu oplątywały mnie całą . Traciłam poczucie czasu , często nie wiedziałam gdzie jestem i co robię . To było takie silne.. Poszłam przed siebie . Przez ulicę pełną samochodów , o krok od śmieci . Nie zależało mi nażyciu . Mogłam być tutaj ,a za chwilę leżeć na ziemi . Nic by to nie zmieniło . Ćpunem i tak nikt się nie martwi . Wyciągnęłam z kieszeni ostatnią fajkę , odpaliłam i zaciągnęłam się mocno . Czułam jak dym rozprzestrzenia się po moim wnętrzu . Miałam samodestrukcyjną duszę . Cóż ... przecież będąc małą marzyłam być jak Amy . Teraz marzenie się spełniało . Oprócz alkoholizmu tego od zawsze się brzydziłam . Osunęłam się pod jakimś drzewem i zasnęłam . Śniły mi się konie biegające po wielkiej żółtej łące . Nagle zbudził mnie cholerny ból nogi .
-Kurde - krzyknęłam ,gdy zobaczyłam , że moja noga przypaliła się petem .
Dotarłam już do szpitala i podbiegłam do pierwszego lepszego lekarza . Nie myślałam teraz o mojej rozmowie z tym koszykarzem ale o tym co się dzieje z Duffem .
-Co z Nim? - spytałam wystraszona
-Ale z kim?
-Duff.. Duff McKagan
-Żyje , ale było blisko do tego żeby się zabił . Jest na tym świecie cudem - powiedział i poszedł dalej
Usiadłam na krzesełku , kręciło mi się w głowie . Cholernie się o Niego bałam . W co on się wplątał? Chociaż.. to ćpun , taki sam jak ja . Kilka miesięcy temu wmawiałam sobie , że to tylko raz . Nic się nie stanie . Byłam naiwna . Teraz mój organizm tego potrzebuje , ciągle i ciągle . Czy ja też za kilka dni znajdę się na tym oddziale ? Czy będą mogli mnie odratować . Moja chęć do życia była nikła lub.. w ogóle jej nie było . Czy to możliwe ? Jak najbardziej . Chciałam znaleźć się gdzieś daleko stąd . Polecieć w górę , unieść się ponad wszystkich i nie myśleć o jutrze . Wyszłam ze szpitala . Rozejrzałam się dookoła . Świeciło słońce , gdzieś w parku siedziały i bawiły się dzieci .
Trochę młodsi ode mnie popalali trawkę . Jeszcze nie wiedzieli w co się pakują . W to cholerne gówno , z którego nie ma wyjścia . No chyba , że jesteś mega silny i z pomocą rodziny i przyjaciół wyjdziesz z bagna . Z dnia na dzień zagrzebywałam się coraz głębiej . Szpony nałogu oplątywały mnie całą . Traciłam poczucie czasu , często nie wiedziałam gdzie jestem i co robię . To było takie silne.. Poszłam przed siebie . Przez ulicę pełną samochodów , o krok od śmieci . Nie zależało mi nażyciu . Mogłam być tutaj ,a za chwilę leżeć na ziemi . Nic by to nie zmieniło . Ćpunem i tak nikt się nie martwi . Wyciągnęłam z kieszeni ostatnią fajkę , odpaliłam i zaciągnęłam się mocno . Czułam jak dym rozprzestrzenia się po moim wnętrzu . Miałam samodestrukcyjną duszę . Cóż ... przecież będąc małą marzyłam być jak Amy . Teraz marzenie się spełniało . Oprócz alkoholizmu tego od zawsze się brzydziłam . Osunęłam się pod jakimś drzewem i zasnęłam . Śniły mi się konie biegające po wielkiej żółtej łące . Nagle zbudził mnie cholerny ból nogi .
-Kurde - krzyknęłam ,gdy zobaczyłam , że moja noga przypaliła się petem .
niedziela, 28 kwietnia 2013
Hej ;)
Obudziłam się skulona na krześle , bez bluzki . Ręce miałam pocięte . Kilka ran na brzuchu . Wiem , że wieczorem brałam morfinę . Widziałam Duff'a całującego się z jakąś laską .Tyle wiem . Wstałam . W sumie myślałam , że będzie mi to sprawiało większy ból .Gdy już zmieniałam mój punkt widoku to ujrzałam Jego . Leżał niewinnie na kanapie . Podeszłam tam . Widziałam , że brał
Bałam się , że poleciał na złoty strzał . Sprawdziłam mu tętno . Żył . Dzięki bogu . Próbowałam go budzić . Nie skutkowało . Pobiegłam po telefon . Szybko wykręciłam numer na pogotowie . Miało być za 10 minut . 10 minut ? Każda sekunda się liczyła ! Nalałam wodę w szklankę i polałam Mu twarz . Grunt , że oddychał . A gdzie ta dziewczyna ? Co się stało , że wziął za dużo ? Zawsze był rozsądny w tych sprawach . Chociaż ... jak ćpun może być rozsądny . Głupio myślałam . Może dlatego , że cała się trzęsłam . Byłam sparaliżowana przez strach . Przecież tak cholernie mi na Nim zależało . 10 minut minęło jakby to była cała wieczność . W oddali słyszałam sygnał karetki . Są . W końcu. Weszli , a raczej wbiegli . Może trochę zdziwił ich mój wygląd ale tym się nie martwiłam . Zabrali Go . Nie zdążyłam się nawet o nic spytać . Szybko założyłam koszulkę i pobiegłam w stronę szpitala . Na szczęście był niedaleko . Mimo to spociłam się , co wpływało na ból , który już dawał mi się we znaki . Wbiegłam na izbę przyjęć . Był tam . Jakiś lekarz wychodził z pokoju .
-Co z nim? - spytałam zdenerwowana
-Jest ciężko , niech pani idzie do domu , ta noc będzie ciężka . - powiedział i szybko poszedł gdzieś przez wielki korytarz
Popatrzyłam jeszcze chwilę i jak kazał tak zrobiłam . Nie miałam po co siedzieć tam bezczynnie i wpatrywać się w gołe ściany . Postanowaiłam , że wrócę tam za jakieś 3 godzininy i ogarnę co się dzieje . W drodze do domu zobaczyłam koszykarza . Byłego koszykarza . W tamtym czasie trenował jakąś damską drużynę z 1 ligi . Przyglądał się mi. Nagle zawołał
-Podejdź tutaj
Powoli zbliżyłam się do niego . Wysoko uniosłam swój wzrok . Naprawdę wysoko . Był wyższy ode mnie o jakieś 4 głowy .
-Chciałabyś grać w mojej drużynie ? Widać , że jesteś sprawna i jesteś dość wysoka .- spytał uśmiechając się
-Jakieś konkrety?-spytałam podejrzliwie
I tak rozmowa z nim zajęła mi jakieś 1,5 godziny . Umówiłam się z nim , że oddzwonię . To nie był czas na podejmowanie pochopnych decyzji . Popędziłam w stronę szpitala . Ciekawe jak stan Duffa.
Obudziłam się skulona na krześle , bez bluzki . Ręce miałam pocięte . Kilka ran na brzuchu . Wiem , że wieczorem brałam morfinę . Widziałam Duff'a całującego się z jakąś laską .Tyle wiem . Wstałam . W sumie myślałam , że będzie mi to sprawiało większy ból .Gdy już zmieniałam mój punkt widoku to ujrzałam Jego . Leżał niewinnie na kanapie . Podeszłam tam . Widziałam , że brał
Bałam się , że poleciał na złoty strzał . Sprawdziłam mu tętno . Żył . Dzięki bogu . Próbowałam go budzić . Nie skutkowało . Pobiegłam po telefon . Szybko wykręciłam numer na pogotowie . Miało być za 10 minut . 10 minut ? Każda sekunda się liczyła ! Nalałam wodę w szklankę i polałam Mu twarz . Grunt , że oddychał . A gdzie ta dziewczyna ? Co się stało , że wziął za dużo ? Zawsze był rozsądny w tych sprawach . Chociaż ... jak ćpun może być rozsądny . Głupio myślałam . Może dlatego , że cała się trzęsłam . Byłam sparaliżowana przez strach . Przecież tak cholernie mi na Nim zależało . 10 minut minęło jakby to była cała wieczność . W oddali słyszałam sygnał karetki . Są . W końcu. Weszli , a raczej wbiegli . Może trochę zdziwił ich mój wygląd ale tym się nie martwiłam . Zabrali Go . Nie zdążyłam się nawet o nic spytać . Szybko założyłam koszulkę i pobiegłam w stronę szpitala . Na szczęście był niedaleko . Mimo to spociłam się , co wpływało na ból , który już dawał mi się we znaki . Wbiegłam na izbę przyjęć . Był tam . Jakiś lekarz wychodził z pokoju .
-Co z nim? - spytałam zdenerwowana
-Jest ciężko , niech pani idzie do domu , ta noc będzie ciężka . - powiedział i szybko poszedł gdzieś przez wielki korytarz
Popatrzyłam jeszcze chwilę i jak kazał tak zrobiłam . Nie miałam po co siedzieć tam bezczynnie i wpatrywać się w gołe ściany . Postanowaiłam , że wrócę tam za jakieś 3 godzininy i ogarnę co się dzieje . W drodze do domu zobaczyłam koszykarza . Byłego koszykarza . W tamtym czasie trenował jakąś damską drużynę z 1 ligi . Przyglądał się mi. Nagle zawołał
-Podejdź tutaj
Powoli zbliżyłam się do niego . Wysoko uniosłam swój wzrok . Naprawdę wysoko . Był wyższy ode mnie o jakieś 4 głowy .
-Chciałabyś grać w mojej drużynie ? Widać , że jesteś sprawna i jesteś dość wysoka .- spytał uśmiechając się
-Jakieś konkrety?-spytałam podejrzliwie
I tak rozmowa z nim zajęła mi jakieś 1,5 godziny . Umówiłam się z nim , że oddzwonię . To nie był czas na podejmowanie pochopnych decyzji . Popędziłam w stronę szpitala . Ciekawe jak stan Duffa.
sobota, 27 kwietnia 2013
Hej
Obudziłam się pod ścianą . Przeciągnęłam się , wstałam i nieświadomie odwróciłam się w tył .
-Co to kurna jest ?!- powiedziałam sobie pod nosem , gdy ujrzałam pełno kresek , rysunków i tego wszystkiego co się tam znajdowało . Rozejrzałam się jeszcze po pokoju i w oko wpadło mi pudełko po tabletkach . Jak byłam mała to wariowałam nawet po jednej . Nic dziwnego , że po wzięciu całej paczki ściana wyglądała tak jak wyglądała . Cóż ... w życiu popełnia się wiele błędów , a ja teraz już wiedziałam , żeby tego gówna nie brać . Poszłam pod prysznic i ubrałam się w świeże ciuchy . Wyszłam z pokoju i pobiegłam do kuchni . Matka stała i szykowała śniadanie .
-Będziemy dzisiaj miały gościa - powiedziała spokojnie
-Chyba ty będziesz miała - odburknęłam jej - ja wychodzę
-Nie , nie moja droga , dzisiaj zrobisz to co ja ci każę . Zostajesz i nie ma dyskusji - krzyknęła
Widziałam , że była na mnie zła . No ale trudno . Nie pierwszy i nie ostatni raz . Przejdzie jej .
-Dobra , zostanę . Tylko mnie nie zabij - zaśmiałam się ironicznie i zabrałam kanapkę z talerza , po czym poszłam na kanapę , usiadłam i położyłam nogi na stole . Włączyłam jakiś kanał i powoli jadłam to co przyniosłam.
-Zde...-nie dokończyła
Widziałam , że nie ma nawet siły mi zwracać uwagi , jej sprawa . Tak , tak byłam bardzo wyrodną córeczką . Gdy już całość posiłku znajdowała się w moim wnętrzu zabrałam swój tyłek na górę i odebrałam esa od Olki
"Hej , długo się nie widziałyśmy , wiem , że byłaś w szpitalu . Martwię się . Daj znać "
Hahaha , i co wtedy tak po protu sądziła , że będzie okej ? Nie , nie . Głęboko się pomyliła . Nie ze mną takie numery . Nie dałam się stłamsić , tak najzwyczajniej olać . Martwiła się ? To nie tak . Chciała to niby naprawić . NIBY. Nie napisała , nie odwiedziła mnie nawet w szpitalu . I co? I oczekiwała , że będzie dobrze ? Jak ona tak i ja popełniłyśmy masę błędów . Ale ja kiedyś oddała bym za nią życie , a ona nawet nie wysłała mi przez ten czas głupiej wiadomości . Odłożyłam telefon i położyłam się na łóżku . Kto miał przyjść ? O której ? Nic nie wiedziałam , a może nie chciałam wiedzieć . Leżałam tak chyba ze 40 min . Matka nie wchodziła do mnie . Dobrze . Lepiej żeby mnie w takim stanie nie widziała . Zwlekłam się z dotychczasowego miejsca "pobytu". Zeszłam na dół.
Podeszłam do mamy i spytałam
-Kto to będzie ?
-Adam - powiedziała patrząc gdzieś przed siebie
-Twój nowy? - spytałam zerkając na nią
-Mój partner - spojrzała na mnie
-Idę , cześć - wybiegłam z domu i popędziłam przed siebie
Biegłam długo . Osunęłam się pod drzewem i płakałam , zwyczajnie płakałam . Od śmierci ojca minęło jakieś 10 miesięcy , a ona co? Już ma nowego fagasa . Nie mogłam tego znieść . Wstałam i poszła do Niego . Dotarłam tam po jakiś 10 minutach i weszłam . Drzwi były otwarte . Jak zwykle zresztą . Gdy podążyłam wgłąb dość dużego domu , ujrzałam Jego . Był z inną . Podeszłam do Duffa i dałam mu w pysk .
-Masz coś?
-Mam
-Chcę , teraz-powiedziałam patrząc Mu głęboko w oczy
Wstrzyknął mi morfinę . Czy to było dobre ? Nie. Odpłynęłam . Usiadłam na krześle i marzyłam . A On najprawdopodobniej lizał się z tamtą laską . Nie zwracałam na nich uwagi . Było późno , ja byłam naćpana . Zasnęłam tam . Niewinna, bezbronna . Nie obawiająca się niczego i nikogo . Sama we własnym świecie . Latająca gdzieś daleko od rzeczywistości . Zwykła ćpunka .
Obudziłam się pod ścianą . Przeciągnęłam się , wstałam i nieświadomie odwróciłam się w tył .
-Co to kurna jest ?!- powiedziałam sobie pod nosem , gdy ujrzałam pełno kresek , rysunków i tego wszystkiego co się tam znajdowało . Rozejrzałam się jeszcze po pokoju i w oko wpadło mi pudełko po tabletkach . Jak byłam mała to wariowałam nawet po jednej . Nic dziwnego , że po wzięciu całej paczki ściana wyglądała tak jak wyglądała . Cóż ... w życiu popełnia się wiele błędów , a ja teraz już wiedziałam , żeby tego gówna nie brać . Poszłam pod prysznic i ubrałam się w świeże ciuchy . Wyszłam z pokoju i pobiegłam do kuchni . Matka stała i szykowała śniadanie .
-Będziemy dzisiaj miały gościa - powiedziała spokojnie
-Chyba ty będziesz miała - odburknęłam jej - ja wychodzę
-Nie , nie moja droga , dzisiaj zrobisz to co ja ci każę . Zostajesz i nie ma dyskusji - krzyknęła
Widziałam , że była na mnie zła . No ale trudno . Nie pierwszy i nie ostatni raz . Przejdzie jej .
-Dobra , zostanę . Tylko mnie nie zabij - zaśmiałam się ironicznie i zabrałam kanapkę z talerza , po czym poszłam na kanapę , usiadłam i położyłam nogi na stole . Włączyłam jakiś kanał i powoli jadłam to co przyniosłam.
-Zde...-nie dokończyła
Widziałam , że nie ma nawet siły mi zwracać uwagi , jej sprawa . Tak , tak byłam bardzo wyrodną córeczką . Gdy już całość posiłku znajdowała się w moim wnętrzu zabrałam swój tyłek na górę i odebrałam esa od Olki
"Hej , długo się nie widziałyśmy , wiem , że byłaś w szpitalu . Martwię się . Daj znać "
Hahaha , i co wtedy tak po protu sądziła , że będzie okej ? Nie , nie . Głęboko się pomyliła . Nie ze mną takie numery . Nie dałam się stłamsić , tak najzwyczajniej olać . Martwiła się ? To nie tak . Chciała to niby naprawić . NIBY. Nie napisała , nie odwiedziła mnie nawet w szpitalu . I co? I oczekiwała , że będzie dobrze ? Jak ona tak i ja popełniłyśmy masę błędów . Ale ja kiedyś oddała bym za nią życie , a ona nawet nie wysłała mi przez ten czas głupiej wiadomości . Odłożyłam telefon i położyłam się na łóżku . Kto miał przyjść ? O której ? Nic nie wiedziałam , a może nie chciałam wiedzieć . Leżałam tak chyba ze 40 min . Matka nie wchodziła do mnie . Dobrze . Lepiej żeby mnie w takim stanie nie widziała . Zwlekłam się z dotychczasowego miejsca "pobytu". Zeszłam na dół.
Podeszłam do mamy i spytałam
-Kto to będzie ?
-Adam - powiedziała patrząc gdzieś przed siebie
-Twój nowy? - spytałam zerkając na nią
-Mój partner - spojrzała na mnie
-Idę , cześć - wybiegłam z domu i popędziłam przed siebie
Biegłam długo . Osunęłam się pod drzewem i płakałam , zwyczajnie płakałam . Od śmierci ojca minęło jakieś 10 miesięcy , a ona co? Już ma nowego fagasa . Nie mogłam tego znieść . Wstałam i poszła do Niego . Dotarłam tam po jakiś 10 minutach i weszłam . Drzwi były otwarte . Jak zwykle zresztą . Gdy podążyłam wgłąb dość dużego domu , ujrzałam Jego . Był z inną . Podeszłam do Duffa i dałam mu w pysk .
-Masz coś?
-Mam
-Chcę , teraz-powiedziałam patrząc Mu głęboko w oczy
Wstrzyknął mi morfinę . Czy to było dobre ? Nie. Odpłynęłam . Usiadłam na krześle i marzyłam . A On najprawdopodobniej lizał się z tamtą laską . Nie zwracałam na nich uwagi . Było późno , ja byłam naćpana . Zasnęłam tam . Niewinna, bezbronna . Nie obawiająca się niczego i nikogo . Sama we własnym świecie . Latająca gdzieś daleko od rzeczywistości . Zwykła ćpunka .
piątek, 26 kwietnia 2013
Hej
Obudziłam się w wielkiej , starej hali . W okół mnie nikogo nie ma ... nikogo , oprócz zużytej strzykawki . Wpieprzam się ? Nie , to jednorazowe . Tak dla poprawy humoru . Wstałam . Byłam słaba , cholernie słaba . Przecież wyszłam ze szpitala na własne żądanie . Mniejsza z tym . Wstałam , oparłam się o jakąś starą , zakurzoną maszynę i wpatrywałam się przez wybite okno gdzieś daleko . Teraz nie było mnie w tym pomieszczeniu . Błądziłam po lasach , łąkach . Po chwili wróciłam . Chociaż to było trudne ale udało się . Dosłownie odbiłam się od tego rupiecia i poszłam dalej . Kiwałam się na boki ale jeszcze jakoś utrzymywałam się na nogach . Powoli wyszłam z fabryki i ruszyłam w stronę hm.. domu? Nie wiem czy to można było tak nazwać . Po prostu miejsce gdzie się wychowałam . No więc , wracałam . Powoli , spokojnie . Jakby nigdy nic . Nie martwiłam się niczym . Byłam wolna .. w końcu wolna . Idąc podziwiałam różne domy , ich budowę , kwiaty , ogrody . Zauważyłam aptekę . Weszłam do niej i poprosiłam paczkę jakiś prochów . Schowałam je do kieszeni i dalej ruszyłam w stronę mieszkania . Straciłam rachubę czasu i nawet nie wiem w ile minut tam dotarłam . Weszłam . Byłam opanowana , bardzo . Chyba ,aż za bardzo . Matka już krzyczała na mnie w progu . Olałam to . Ja taka małolata olewałam matkę . Nieźle. Doczłapałam się do pokoju . Włączyłam głośno muzykę i wzięłam tabletki . Położyłam się na łóżku i marzyłam . O ile można było marzyć lekko przygrzanym . Wpatrywałam się w ścianę , kiedyś sama ją dekorowałam . Byłam inna . Czy lepsza ? Nie wiem , może tak, może nie . Dostałam esemesa . Od Olki . Nie czytałam . Nie byłam w stanie . Wzięłam jeszcze kilka tabletek i już nie miałam siły nawet wstać . Nieźle dały mi w kość . Ale było lepiej , fajniej . Bardziej kolorowo . Matka wparowała do mnie do pokoju . Coś brzęczała . Nie słuchałam . Miałam to gdzieś . Pogada , pogada i wyjdzie . I też tak było . Nie zauważyła opakowania i zwyczajnie wyszła . Może zauważyła , że nie jestem w stanie . I dobrze . Brakowało mi spokoju . Przeleżałam tak cały dzień . Później w nocy mi odbiło . Jakieś plamy na ścianie . Wiele kresek . W cały świat . Nie wiedziałam co robię . Chciałam się wyżyć . Usnęłam . Nagle. Osunęłam się przy ścianie z mazakiem w ręce i usnęłam . Jak gdyby nigdy nic .
Obudziłam się w wielkiej , starej hali . W okół mnie nikogo nie ma ... nikogo , oprócz zużytej strzykawki . Wpieprzam się ? Nie , to jednorazowe . Tak dla poprawy humoru . Wstałam . Byłam słaba , cholernie słaba . Przecież wyszłam ze szpitala na własne żądanie . Mniejsza z tym . Wstałam , oparłam się o jakąś starą , zakurzoną maszynę i wpatrywałam się przez wybite okno gdzieś daleko . Teraz nie było mnie w tym pomieszczeniu . Błądziłam po lasach , łąkach . Po chwili wróciłam . Chociaż to było trudne ale udało się . Dosłownie odbiłam się od tego rupiecia i poszłam dalej . Kiwałam się na boki ale jeszcze jakoś utrzymywałam się na nogach . Powoli wyszłam z fabryki i ruszyłam w stronę hm.. domu? Nie wiem czy to można było tak nazwać . Po prostu miejsce gdzie się wychowałam . No więc , wracałam . Powoli , spokojnie . Jakby nigdy nic . Nie martwiłam się niczym . Byłam wolna .. w końcu wolna . Idąc podziwiałam różne domy , ich budowę , kwiaty , ogrody . Zauważyłam aptekę . Weszłam do niej i poprosiłam paczkę jakiś prochów . Schowałam je do kieszeni i dalej ruszyłam w stronę mieszkania . Straciłam rachubę czasu i nawet nie wiem w ile minut tam dotarłam . Weszłam . Byłam opanowana , bardzo . Chyba ,aż za bardzo . Matka już krzyczała na mnie w progu . Olałam to . Ja taka małolata olewałam matkę . Nieźle. Doczłapałam się do pokoju . Włączyłam głośno muzykę i wzięłam tabletki . Położyłam się na łóżku i marzyłam . O ile można było marzyć lekko przygrzanym . Wpatrywałam się w ścianę , kiedyś sama ją dekorowałam . Byłam inna . Czy lepsza ? Nie wiem , może tak, może nie . Dostałam esemesa . Od Olki . Nie czytałam . Nie byłam w stanie . Wzięłam jeszcze kilka tabletek i już nie miałam siły nawet wstać . Nieźle dały mi w kość . Ale było lepiej , fajniej . Bardziej kolorowo . Matka wparowała do mnie do pokoju . Coś brzęczała . Nie słuchałam . Miałam to gdzieś . Pogada , pogada i wyjdzie . I też tak było . Nie zauważyła opakowania i zwyczajnie wyszła . Może zauważyła , że nie jestem w stanie . I dobrze . Brakowało mi spokoju . Przeleżałam tak cały dzień . Później w nocy mi odbiło . Jakieś plamy na ścianie . Wiele kresek . W cały świat . Nie wiedziałam co robię . Chciałam się wyżyć . Usnęłam . Nagle. Osunęłam się przy ścianie z mazakiem w ręce i usnęłam . Jak gdyby nigdy nic .
sobota, 20 kwietnia 2013
Hej ;)
Obudziłam się w szpitalu . Pod białą kołdrą , miałam podłączoną kroplówkę i nawet trochę nie żałowałam , że wzięłam te małe cholerstwa. Teraz byłam słaba , bardzo słaba . Ale zrobiłabym to jeszcze raz . Może już nie chciałam być na tym świecie ? Może to wszystko przytłoczyło mnie do tego stopnia , że nie miałam ochoty budzić się kolejnego poranka ? Pewnie tak . Do tego to wszytko mnie doprowadziło . W tym momencie przyszedł lekarz . Popatrzył na mnie jak na wariatkę i powiedział:
-Miałaś dużo szczęścia
-Może było mi niepotrzebne?- odburknęłam
-Zastanów się co robisz - powiedział stanowczo
-Nie jest pan moim ojcem , więc niech się pan w moje życie nie wpieprza - powiedziałam do niego podniesionym tonem
Zrobił głupią minę , sprawdził wyniki i wyszedł. I dobrze . Nie miałam ochoty teraz kogokolwiek widzieć. Wtedy weszła moja matka .
-Coś ty narobiła? - prawie krzyknęła
-Ogólnie prawie zeszłam z tego świata ,a no i jeszcze zapaliłam papierosa - powiedziałam z ironią w głosie
-Dziecko , do jasnej cholery co się z tobą dzieje ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Wyjdź - pokazałam jej palcem drzwi
Wyszła . Bardzo dobrze . Nie obchodziło mnie to . Ważne , że zostałam sama . Zlewałam na wszystko i na wszystkich . Wstałam , odłączyłam kroplówkę , przebrałam się i wyszłam . Pieprzyłam to czy ktoś mnie będzie szukał czy nie . Zadzwoniłam do Niego .
-Masz towar?-spytałam spokojnie
-Mam - powiedział poważnie
-Przyjdź pod starą hurtownię , czekam
Rozłączyłam się i poszłam powoli pod ten budynek . Poruszałam się żółwim tempem . W końcu wczoraj prawie się zabiłam . Zanim tam doszłam minęło jakieś 20 minut . Czekał już . Podeszłam do Niego i popatrzyłam co trzyma.
-To ma mnie zadowolić ? - powiedziałam patrząc na Niego
-Na początek jak najbardziej - podszedł do mnie
-Powtórka z poprzedniego dnia? -spytałam z uśmiechem na twarzy
-Nie- pocałował mnie lekko i wpatrzył się w moje oczy - Przepraszam
-Wybaczam - również go pocałowałam i wzięłam od niego narkotyk . Zapaliłam i nagle świat zrobił się inny , lepszy . Jednak z drugiej strony wiedziałam w co się pakuję . UZALEŻNIENIE . W sumie tego nie chciałam ale jeden raz nikogo nie zbawi .Tak przynajmniej myślałam . Było późno , ja byłam zmęczona i przyćpana , położyłam się gdzieś w środku wielkiego budynku i zasnęłam
Obudziłam się w szpitalu . Pod białą kołdrą , miałam podłączoną kroplówkę i nawet trochę nie żałowałam , że wzięłam te małe cholerstwa. Teraz byłam słaba , bardzo słaba . Ale zrobiłabym to jeszcze raz . Może już nie chciałam być na tym świecie ? Może to wszystko przytłoczyło mnie do tego stopnia , że nie miałam ochoty budzić się kolejnego poranka ? Pewnie tak . Do tego to wszytko mnie doprowadziło . W tym momencie przyszedł lekarz . Popatrzył na mnie jak na wariatkę i powiedział:
-Miałaś dużo szczęścia
-Może było mi niepotrzebne?- odburknęłam
-Zastanów się co robisz - powiedział stanowczo
-Nie jest pan moim ojcem , więc niech się pan w moje życie nie wpieprza - powiedziałam do niego podniesionym tonem
Zrobił głupią minę , sprawdził wyniki i wyszedł. I dobrze . Nie miałam ochoty teraz kogokolwiek widzieć. Wtedy weszła moja matka .
-Coś ty narobiła? - prawie krzyknęła
-Ogólnie prawie zeszłam z tego świata ,a no i jeszcze zapaliłam papierosa - powiedziałam z ironią w głosie
-Dziecko , do jasnej cholery co się z tobą dzieje ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Wyjdź - pokazałam jej palcem drzwi
Wyszła . Bardzo dobrze . Nie obchodziło mnie to . Ważne , że zostałam sama . Zlewałam na wszystko i na wszystkich . Wstałam , odłączyłam kroplówkę , przebrałam się i wyszłam . Pieprzyłam to czy ktoś mnie będzie szukał czy nie . Zadzwoniłam do Niego .
-Masz towar?-spytałam spokojnie
-Mam - powiedział poważnie
-Przyjdź pod starą hurtownię , czekam
Rozłączyłam się i poszłam powoli pod ten budynek . Poruszałam się żółwim tempem . W końcu wczoraj prawie się zabiłam . Zanim tam doszłam minęło jakieś 20 minut . Czekał już . Podeszłam do Niego i popatrzyłam co trzyma.
-To ma mnie zadowolić ? - powiedziałam patrząc na Niego
-Na początek jak najbardziej - podszedł do mnie
-Powtórka z poprzedniego dnia? -spytałam z uśmiechem na twarzy
-Nie- pocałował mnie lekko i wpatrzył się w moje oczy - Przepraszam
-Wybaczam - również go pocałowałam i wzięłam od niego narkotyk . Zapaliłam i nagle świat zrobił się inny , lepszy . Jednak z drugiej strony wiedziałam w co się pakuję . UZALEŻNIENIE . W sumie tego nie chciałam ale jeden raz nikogo nie zbawi .Tak przynajmniej myślałam . Było późno , ja byłam zmęczona i przyćpana , położyłam się gdzieś w środku wielkiego budynku i zasnęłam
piątek, 19 kwietnia 2013
Po dość długiej... bardzo długiej nieobecności tutaj dodaję kolejną część
Kolejny dzień , kolejne problemy , kolejne zmartwienia . No i po co miałam się budzić ? Po to żeby wyjść na ten cholerny dwór i znów patrzeć jak przechodzi obok postrzegając mnie jako postać z bajki albo coś innego ? Szczerze miałam tego dość . Nie chciałam się znów budzić . Leżałam pod kołdrą bez ruchu i łzy same napływały mi do oczu . To był pierwszy chłopak , na którym naprawdę mi zależało . Tak bardzo.. To doprowadzało mnie do obłędu . Codzienne myślenie o tym gdzie jest , co robi , czy nie leży pod jakąś knajpą . Wstałam , a raczej zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki . Stałam chwilę przed lustrem przyglądając się mojej bladej twarzy . Czego oczekiwałam ? Może tego , że podejdę do mojego szklanego "przyjaciela" i zobaczę to co dawnej ? Wesołą , uśmiechniętą dziewczynę z rumieńcami . Niestety , prawda była inna . Wyglądałam jak wrak . Wory pod oczami , blada cera i smutek w oczach . Do tego to wszystko mnie zaprowadziło . Moja szaleńcza miłość . Wzięłam do ręki żyletkę . Tego chciałam ? Nie ! Ale jeśli to miałoby poprawić moje samopoczucie to chętnie bym to zrobiła . Popatrzyłam na rękę i odrzuciłam żyletkę gdzieś na bok . Umalowałam się i ubrałam po czym wyszłam . Matki już nie było , zresztą to nie nowość . Błąkałam się po ulicach oczekując , że spotkam Go , że podejdzie , pocałuje mnie w usta i świat będzie piękniejszy . Usiadłam na ławce w park , w najbardziej zacienionym miejscu . Miałam niechęć do słońca . W sumie sama nie wiem czemu . Wyjęłam z torby jakiegoś papierosa . Zapaliłam go i kilka razy mocno się zaciągnęłam . Dawno nie paliłam . Nie było potrzeby . Odrzuciłam niedopałek przed siebie i ruszyłam dalej . Patrzyłam na wszystkie szare budynki wokół mnie . Wszystkie były takie same . Może tylko inaczej pomalowane . Wszystkie skrywające jakieś sekrety . Czasem straszne ,a czasem bardzo radosne. W tym momencie mój wzrok zatrzymał się na Nim . Szedł z dwoma kumplami lekko wstawiony . Był blisko . Nogi miałam jak z waty . Podszedł .
-Hej
-Cz..cześć - powiedziałam nieśmiało
-Chodź - wziął mnie za rękę i zaprowadził do klatki , która znajdowała się zaraz obok nas
Zaczął mnie całować . Dawno już tego nie czułam . Włożył rękę pod moją koszulkę . Od razu walnęłam mu w twarz .
-Odejdź - krzyknęłam
-Nie udawaj świętej - powiedział z ironią
Wyszłam i pobiegłam do domu . Dotarłam dość szybko. Weszłam i rzuciłam torbę na ziemię . Podeszłam do szafki z lekami i wzięłam pierwsze lepsze . Wszystkie wysypałam w dłonie i połknęłam je . Zasnęłam .
Kolejny dzień , kolejne problemy , kolejne zmartwienia . No i po co miałam się budzić ? Po to żeby wyjść na ten cholerny dwór i znów patrzeć jak przechodzi obok postrzegając mnie jako postać z bajki albo coś innego ? Szczerze miałam tego dość . Nie chciałam się znów budzić . Leżałam pod kołdrą bez ruchu i łzy same napływały mi do oczu . To był pierwszy chłopak , na którym naprawdę mi zależało . Tak bardzo.. To doprowadzało mnie do obłędu . Codzienne myślenie o tym gdzie jest , co robi , czy nie leży pod jakąś knajpą . Wstałam , a raczej zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki . Stałam chwilę przed lustrem przyglądając się mojej bladej twarzy . Czego oczekiwałam ? Może tego , że podejdę do mojego szklanego "przyjaciela" i zobaczę to co dawnej ? Wesołą , uśmiechniętą dziewczynę z rumieńcami . Niestety , prawda była inna . Wyglądałam jak wrak . Wory pod oczami , blada cera i smutek w oczach . Do tego to wszystko mnie zaprowadziło . Moja szaleńcza miłość . Wzięłam do ręki żyletkę . Tego chciałam ? Nie ! Ale jeśli to miałoby poprawić moje samopoczucie to chętnie bym to zrobiła . Popatrzyłam na rękę i odrzuciłam żyletkę gdzieś na bok . Umalowałam się i ubrałam po czym wyszłam . Matki już nie było , zresztą to nie nowość . Błąkałam się po ulicach oczekując , że spotkam Go , że podejdzie , pocałuje mnie w usta i świat będzie piękniejszy . Usiadłam na ławce w park , w najbardziej zacienionym miejscu . Miałam niechęć do słońca . W sumie sama nie wiem czemu . Wyjęłam z torby jakiegoś papierosa . Zapaliłam go i kilka razy mocno się zaciągnęłam . Dawno nie paliłam . Nie było potrzeby . Odrzuciłam niedopałek przed siebie i ruszyłam dalej . Patrzyłam na wszystkie szare budynki wokół mnie . Wszystkie były takie same . Może tylko inaczej pomalowane . Wszystkie skrywające jakieś sekrety . Czasem straszne ,a czasem bardzo radosne. W tym momencie mój wzrok zatrzymał się na Nim . Szedł z dwoma kumplami lekko wstawiony . Był blisko . Nogi miałam jak z waty . Podszedł .
-Hej
-Cz..cześć - powiedziałam nieśmiało
-Chodź - wziął mnie za rękę i zaprowadził do klatki , która znajdowała się zaraz obok nas
Zaczął mnie całować . Dawno już tego nie czułam . Włożył rękę pod moją koszulkę . Od razu walnęłam mu w twarz .
-Odejdź - krzyknęłam
-Nie udawaj świętej - powiedział z ironią
Wyszłam i pobiegłam do domu . Dotarłam dość szybko. Weszłam i rzuciłam torbę na ziemię . Podeszłam do szafki z lekami i wzięłam pierwsze lepsze . Wszystkie wysypałam w dłonie i połknęłam je . Zasnęłam .
poniedziałek, 18 marca 2013
Hej ;)
Teraz trochę rzadziej będę pisała bo prowadzę drugiego bloga http://zielonemisie.blogspot.com/
Obudziłam się pełna energii . Przeciągnęłam się leniwie pod kołdrą i zwlekłam się z łóżka . Otworzyłam drzwi od szafy i chwilę wpatrywałam się we wszystkie ubrania .W końcu założyłam krótkie czarne ,przetarte spodenki i żółtą koszulkę . Wzięłam plecak i zeszłam na dół. Szybko wepchnęłam w siebie dwie kanapki , założyłam buty i ruszyłam do szkoły . Z Olą miałam się spotkać w szkole . Szłam sama i myślałam o tym co ostatnio się działo . Miałam łzy w oczach . Po 10 minutach już byłam w szkole. Poszłam pod salę i usiadłam gdzieś przy ścianie . Już spieprzyłam sobie dzień . Przyszła moja przyjaciółka , zajęła miejsce obok mnie i przytuliłyśmy się . Brakowało mi tego . Jej wsparcia , jej otuchy , jej wyrazu twarzy , gdy powiem jakiś głupi tekst .
-Mam nadzieję , że pomiędzy nami już będzie dobrze - powiedziała i uśmiechnęła się szeroko
-Chcę żeby tak było głupi gimbusie - zaśmiałam się
Wszyscy w szkole usłyszeli dzwonek . Pierwsza matematyka z panią , która ma policzki jak chomik. Weszliśmy , zajęliśmy miejsca i nagle jej głos "Wyciągami karteczki" i wtedy uświadomiłam sobie , że nic , kompletnie nic nie umiem . Wyjęłam kartkę i podpisałam się . Szybko zapisywałam jej słowa ale od siebie nie napisałam nic. Jedna jedynka w tą cy w tą nic nie zmieni , w końcu to tylko kartkówka . Pocieszałam się . Po tym "incydencie" lekcja trwała normalnie , aż do dzwonka . Po nim wyszliśmy z sali i Duff do mnie zadzwonił . Jeszcze nawet nie miałam okazji zobaczyć go w szkole . Odebrałam .
-Hej słoneczko , wbijasz na lux imprę ? - spytał rozbawiony
-Znów się naćpałeś ?
-Nie no coś ty misiek . Ale zajebiste jednorożce - krzyknął do kogoś
-Żegnam , nie licz na mnie - wybuchnęłam krzykiem tak , że wszyscy dookoła się na mnie spojrzeli . Miałam to gdzieś . Znów mnie zawiódł , znów zrobił coś co sprawiało mi ogromny ból . Lekcje się skończyły . Do domu znów wracałam sama . Zobaczyłam go . Szedł zapijaczony i zaćpany . Nie chciałam go takiego widzieć . Przeszłam obok niego obojętnie . Patrzyłam tylko w jego czerwone oczy . Były pełne zadowolenia . Pobiegłam w stronę domu zapłakana . Oparłam się o furtkę i wróciło wspomnienie , gdy dał mi tutaj buzi . Weszłam do domu i szybko wbiegłam na górę , bez słowa . "Zakopałam się " pod kołdrą i zostałam tam do samego wieczora , nie czkałam na mamę to nie miało sensu . Wyszłam tylko się umyć i znów wróciłam pod moje schronienie . Zasnęłam ze złami na policzkach i telefonem w ręku . Dość długo pisałam z Olą . Przynajmniej w niej miałam wsparcie .
Teraz trochę rzadziej będę pisała bo prowadzę drugiego bloga http://zielonemisie.blogspot.com/
Obudziłam się pełna energii . Przeciągnęłam się leniwie pod kołdrą i zwlekłam się z łóżka . Otworzyłam drzwi od szafy i chwilę wpatrywałam się we wszystkie ubrania .W końcu założyłam krótkie czarne ,przetarte spodenki i żółtą koszulkę . Wzięłam plecak i zeszłam na dół. Szybko wepchnęłam w siebie dwie kanapki , założyłam buty i ruszyłam do szkoły . Z Olą miałam się spotkać w szkole . Szłam sama i myślałam o tym co ostatnio się działo . Miałam łzy w oczach . Po 10 minutach już byłam w szkole. Poszłam pod salę i usiadłam gdzieś przy ścianie . Już spieprzyłam sobie dzień . Przyszła moja przyjaciółka , zajęła miejsce obok mnie i przytuliłyśmy się . Brakowało mi tego . Jej wsparcia , jej otuchy , jej wyrazu twarzy , gdy powiem jakiś głupi tekst .
-Mam nadzieję , że pomiędzy nami już będzie dobrze - powiedziała i uśmiechnęła się szeroko
-Chcę żeby tak było głupi gimbusie - zaśmiałam się
Wszyscy w szkole usłyszeli dzwonek . Pierwsza matematyka z panią , która ma policzki jak chomik. Weszliśmy , zajęliśmy miejsca i nagle jej głos "Wyciągami karteczki" i wtedy uświadomiłam sobie , że nic , kompletnie nic nie umiem . Wyjęłam kartkę i podpisałam się . Szybko zapisywałam jej słowa ale od siebie nie napisałam nic. Jedna jedynka w tą cy w tą nic nie zmieni , w końcu to tylko kartkówka . Pocieszałam się . Po tym "incydencie" lekcja trwała normalnie , aż do dzwonka . Po nim wyszliśmy z sali i Duff do mnie zadzwonił . Jeszcze nawet nie miałam okazji zobaczyć go w szkole . Odebrałam .
-Hej słoneczko , wbijasz na lux imprę ? - spytał rozbawiony
-Znów się naćpałeś ?
-Nie no coś ty misiek . Ale zajebiste jednorożce - krzyknął do kogoś
-Żegnam , nie licz na mnie - wybuchnęłam krzykiem tak , że wszyscy dookoła się na mnie spojrzeli . Miałam to gdzieś . Znów mnie zawiódł , znów zrobił coś co sprawiało mi ogromny ból . Lekcje się skończyły . Do domu znów wracałam sama . Zobaczyłam go . Szedł zapijaczony i zaćpany . Nie chciałam go takiego widzieć . Przeszłam obok niego obojętnie . Patrzyłam tylko w jego czerwone oczy . Były pełne zadowolenia . Pobiegłam w stronę domu zapłakana . Oparłam się o furtkę i wróciło wspomnienie , gdy dał mi tutaj buzi . Weszłam do domu i szybko wbiegłam na górę , bez słowa . "Zakopałam się " pod kołdrą i zostałam tam do samego wieczora , nie czkałam na mamę to nie miało sensu . Wyszłam tylko się umyć i znów wróciłam pod moje schronienie . Zasnęłam ze złami na policzkach i telefonem w ręku . Dość długo pisałam z Olą . Przynajmniej w niej miałam wsparcie .
sobota, 16 marca 2013
Hej ;)
.Dziś post o piercingu .
Bardzo mi się podobają różnego typu kolczyki . Oczywiście bez przesady . Sama chciałabym zrobić sobie : Smiley'a i Tunel i Monroe . Ludzie , gdy widzą jakiegoś chłopaka lub dziewczynę z tunelem od razu źle go oceniają . SATANISTA ! Nie , wcale nie musi tak być ;) Ja wierzę w Boga i również podoba mi tego typu kolczyk ;) Bardzo podziwiam tych , którzy kogoś przekuwają . SZACUN ! Kurcze trzeba znać całą anatomię człowieka . Wiedzieć gdzie wbić , aby nic nie uszkodzić . Nie spaprać tego . Być może to nie takie trudne ale na dzień dzisiejszy dla mnie nie osiągalne :P Wielu jednak posiadaczy kolczyków przegina . Kurcze czasami tunel na 20 mm jest już troszkę obrzydliwe . Lub tego samego rodzaje ozdoby w nosie czy brodzie . Tak rozumiem , że niektórym się to podoba i w ogóle ale to czasem odstrasza . Kocham też industriale <33333 Ale nie planuję sobie go zrobić (nie jestem wytrzymała na duży ból ). Ale ślicznie to wygląda , nie ukrywam :D
I drugi temat to tatuaże .
Znów pozory mylą .Człowiek z tatuażem - kryminalista . A wcale tak nie jest :) Ludzie z tatuażami potrafią być bardzo mili . Mój tata ma tatuaż i jest bardzo miły xd Czasem nawet mam wrażenie , że osoba , która posiada tatuaż zazwyczaj wiele przeszła . Odczuwając taki ból fizyczny ucieka od problemów , które dopadają go na co dzień . Przykład Amy Winehouse . Mówi o tym w jednym z wywiadów. A wracając do więźniów , to tak macie rację większość z nich posiada owe ozdobienie ciała ale są to kolejni ludzie , którzy wiele przeszli . 3/4 z nich poszło do więzienia z własnej głupoty. Niektórzy sądzą, że gdy ma się tatuaż jest się fajnym . Szanowanym . Z własnego doświadczenia wiem , że boimy się osób z jakimiś napisami bądź rysunkami na różnych częściach ciała . Bo oni są groźni , bo oni wyszli z więzienia . Oni są też zwykłymi ludźmi . Czy każda dziewczyna , która ma tatuaż jest groźna ? Nie . I kolejny wielki raz szacun dla ludzi , którzy tworzą coś takiego na ciele . Wielki talent ! Zrobić tatuaż , który jest wielki na całe plecy i czasem wygląda jak np prawdziwy pająk to jest wyczyn . Bynajmniej dla mnie .
No , a wy co sądzicie o takich "ozdobach" ? :))
http://kollodziejska111.blogspot.com/
Blog mojej przyjaciółki ;) Polecam ;)
.Dziś post o piercingu .
Bardzo mi się podobają różnego typu kolczyki . Oczywiście bez przesady . Sama chciałabym zrobić sobie : Smiley'a i Tunel i Monroe . Ludzie , gdy widzą jakiegoś chłopaka lub dziewczynę z tunelem od razu źle go oceniają . SATANISTA ! Nie , wcale nie musi tak być ;) Ja wierzę w Boga i również podoba mi tego typu kolczyk ;) Bardzo podziwiam tych , którzy kogoś przekuwają . SZACUN ! Kurcze trzeba znać całą anatomię człowieka . Wiedzieć gdzie wbić , aby nic nie uszkodzić . Nie spaprać tego . Być może to nie takie trudne ale na dzień dzisiejszy dla mnie nie osiągalne :P Wielu jednak posiadaczy kolczyków przegina . Kurcze czasami tunel na 20 mm jest już troszkę obrzydliwe . Lub tego samego rodzaje ozdoby w nosie czy brodzie . Tak rozumiem , że niektórym się to podoba i w ogóle ale to czasem odstrasza . Kocham też industriale <33333 Ale nie planuję sobie go zrobić (nie jestem wytrzymała na duży ból ). Ale ślicznie to wygląda , nie ukrywam :D
I drugi temat to tatuaże .
Znów pozory mylą .Człowiek z tatuażem - kryminalista . A wcale tak nie jest :) Ludzie z tatuażami potrafią być bardzo mili . Mój tata ma tatuaż i jest bardzo miły xd Czasem nawet mam wrażenie , że osoba , która posiada tatuaż zazwyczaj wiele przeszła . Odczuwając taki ból fizyczny ucieka od problemów , które dopadają go na co dzień . Przykład Amy Winehouse . Mówi o tym w jednym z wywiadów. A wracając do więźniów , to tak macie rację większość z nich posiada owe ozdobienie ciała ale są to kolejni ludzie , którzy wiele przeszli . 3/4 z nich poszło do więzienia z własnej głupoty. Niektórzy sądzą, że gdy ma się tatuaż jest się fajnym . Szanowanym . Z własnego doświadczenia wiem , że boimy się osób z jakimiś napisami bądź rysunkami na różnych częściach ciała . Bo oni są groźni , bo oni wyszli z więzienia . Oni są też zwykłymi ludźmi . Czy każda dziewczyna , która ma tatuaż jest groźna ? Nie . I kolejny wielki raz szacun dla ludzi , którzy tworzą coś takiego na ciele . Wielki talent ! Zrobić tatuaż , który jest wielki na całe plecy i czasem wygląda jak np prawdziwy pająk to jest wyczyn . Bynajmniej dla mnie .
No , a wy co sądzicie o takich "ozdobach" ? :))
http://kollodziejska111.blogspot.com/
Blog mojej przyjaciółki ;) Polecam ;)
środa, 13 marca 2013
Hej ;) No to jutro do szkoły ;C Chyba nikt się nie cieszy . Do tego sprawdzian z geografii i kartkówka z angielskiego . Bardzo się cieszę ;-; Napisałam już prognozę pogody na angielski i chyba się nauczyłam , wyjdzie w praniu :P Śnieg nadal bezczelnie zalega na ulicach i chyba nie ma ochoty się ulotnić . WRRRRR . Teraz już po tych żalach przejdę do kolejnej części ;) Jeśli ktoś to czyta to jeśli Wam się coś nie podoba , piszę w kółko to samo czy zbyt ślamazarnie to piszcie , ja tego nie zauważam , a wy możecie mi pomóc ;)
O 6 byłam już na nogach . W sumie to pewnie dlatego , że położyłam się bardzo wcześnie spać . Umyłam się i pościeliłam łóżko . Wyjęłam laptopa , sprawdziłam czy Duff jest dostępny . Naiwna . Przecież jest niedziela . Wczoraj pewnie ostro balował . Znów . Pewnie siedział zapijaczony w jakieś ruderze , nie zważając na to co mu powiedziałam . Odłożyłam komputer . Położyłam koc na parapecie i usiadłam tam z telefonem i książką w ręku . To był jakiś dramat , który dawno został rzucony przeze nie w kąt . Byłam zajęta nauką , później poznała Jego i tak zakończyła się moja przygoda z moją dotychczasową przyjaciółką . Właśnie zapomniałam o Oli .
-Cholera - powiedziałam sobie gdzieś w głębi swojego ciała .
Wyjęłam telefon i napisałam do niej esemesa . Tak była dokładnie 6:34 ale wiedziałam , że ma bardzo słaby sen i od razu się obudzi . W treści było : "Kochanie przepraszam , że się nie odzywałam , przytłoczyło mnie to wszystko , spotkamy się dziś ?" . Siedziałam i udawałam , że czytam ale tak na prawdę tylko czekałam żeby odpisała . Nie nie byłabym zdziwiona gdyby mnie olała . Miałaby świętą rację . Nabroiłam . Wobec mamy , wobec niej . Muszę to naprawić . Jest ! Przyszedł !
"Nic się nie stało i tak Cię kocham idiotko ! Tak mogę dziś gdzieś iść ale pod wieczór ;) Zadzwonię później . "
Okej , jest dobrze . Odzywa się . Mam nadzieję , że dam radę to naprawić . Wyprostowałam nogi i spojrzałam przez okno . Zobaczyłam już trochę łagodniejszy obraz świata . Posprzątane gałęzie i przystrzyżone płoty . Gorzej z domami . Nadal widniały powybijane okna i czasem pozrywany dach . Postanowiłam , że zrobię porządek w szafie i zrealizowałam ten pomysł . Pooddzielałam ciuchy , które są za małe , te w których nie chodzę i te które nadal zajebiście mi się podobają . Ubrałam się i zniosłam "odpadki" na dół . I tak i zleciały chyba ze 3 godziny . Zjadłam coś razem z mamą i ona poszła do swojego nowego chłopaka . Nie miałam nic przeciwko żeby z kimś była . Wręcz przeciwnie, cieszyłam się razem z nią . Wzięłam w rękę telefon i wybrałam Jego numer . O dziwo odebrał . Był w dobrym stanie . Umówiłam się z Nim . Miał być u mnie już za 15 min . Czekałam . W końcu się pojawił . Nie był pijany , ani naćpany . Dobrze wyglądał . Pogadaliśmy , normalnie . Podobno zrezygnował z narkotyków dla mnie . Ciszyłam się , bardzo się cieszyłam . Pogadaliśmy tak chyba ze 2 godziny i poszedł . Nie wiem gdzie , nie pytałam , nie chciałam . Później spotkałam się z Olą i w sumie przeprosiłyśmy się nawzajem i przechadzałyśmy się po ulicach i wspominałyśmy stare czasy , gdy miałyśmy po 5 lat i obcinałyśmy włosy lalką z nadzieją , że odrosną . Później wróciła do domu i ległam na łóżko ze słuchawkami w uszach . Ten dzień mogłam zaliczyć do jednego z lepszych . Poszłam do łazienki , umyłam się i przebrałam i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę i zasnęłam .
O 6 byłam już na nogach . W sumie to pewnie dlatego , że położyłam się bardzo wcześnie spać . Umyłam się i pościeliłam łóżko . Wyjęłam laptopa , sprawdziłam czy Duff jest dostępny . Naiwna . Przecież jest niedziela . Wczoraj pewnie ostro balował . Znów . Pewnie siedział zapijaczony w jakieś ruderze , nie zważając na to co mu powiedziałam . Odłożyłam komputer . Położyłam koc na parapecie i usiadłam tam z telefonem i książką w ręku . To był jakiś dramat , który dawno został rzucony przeze nie w kąt . Byłam zajęta nauką , później poznała Jego i tak zakończyła się moja przygoda z moją dotychczasową przyjaciółką . Właśnie zapomniałam o Oli .
-Cholera - powiedziałam sobie gdzieś w głębi swojego ciała .
Wyjęłam telefon i napisałam do niej esemesa . Tak była dokładnie 6:34 ale wiedziałam , że ma bardzo słaby sen i od razu się obudzi . W treści było : "Kochanie przepraszam , że się nie odzywałam , przytłoczyło mnie to wszystko , spotkamy się dziś ?" . Siedziałam i udawałam , że czytam ale tak na prawdę tylko czekałam żeby odpisała . Nie nie byłabym zdziwiona gdyby mnie olała . Miałaby świętą rację . Nabroiłam . Wobec mamy , wobec niej . Muszę to naprawić . Jest ! Przyszedł !
"Nic się nie stało i tak Cię kocham idiotko ! Tak mogę dziś gdzieś iść ale pod wieczór ;) Zadzwonię później . "
Okej , jest dobrze . Odzywa się . Mam nadzieję , że dam radę to naprawić . Wyprostowałam nogi i spojrzałam przez okno . Zobaczyłam już trochę łagodniejszy obraz świata . Posprzątane gałęzie i przystrzyżone płoty . Gorzej z domami . Nadal widniały powybijane okna i czasem pozrywany dach . Postanowiłam , że zrobię porządek w szafie i zrealizowałam ten pomysł . Pooddzielałam ciuchy , które są za małe , te w których nie chodzę i te które nadal zajebiście mi się podobają . Ubrałam się i zniosłam "odpadki" na dół . I tak i zleciały chyba ze 3 godziny . Zjadłam coś razem z mamą i ona poszła do swojego nowego chłopaka . Nie miałam nic przeciwko żeby z kimś była . Wręcz przeciwnie, cieszyłam się razem z nią . Wzięłam w rękę telefon i wybrałam Jego numer . O dziwo odebrał . Był w dobrym stanie . Umówiłam się z Nim . Miał być u mnie już za 15 min . Czekałam . W końcu się pojawił . Nie był pijany , ani naćpany . Dobrze wyglądał . Pogadaliśmy , normalnie . Podobno zrezygnował z narkotyków dla mnie . Ciszyłam się , bardzo się cieszyłam . Pogadaliśmy tak chyba ze 2 godziny i poszedł . Nie wiem gdzie , nie pytałam , nie chciałam . Później spotkałam się z Olą i w sumie przeprosiłyśmy się nawzajem i przechadzałyśmy się po ulicach i wspominałyśmy stare czasy , gdy miałyśmy po 5 lat i obcinałyśmy włosy lalką z nadzieją , że odrosną . Później wróciła do domu i ległam na łóżko ze słuchawkami w uszach . Ten dzień mogłam zaliczyć do jednego z lepszych . Poszłam do łazienki , umyłam się i przebrałam i wskoczyłam pod ciepłą kołderkę i zasnęłam .
poniedziałek, 11 marca 2013
Hej ;)
No to kolejna notka , mam nadzieję , że Was nie zanudzam :)) Miłego czytania ;)
Szybko zrzuciłam z siebie koc i podeszłam do okna , które o dziwo nie było nawet pęknięte . Otworzyłam je i odetchnęłam świeżym powietrzem. W okół siebie ujrzałam konary leżące na ziemi .
"A wydawała się być zwykłą , letnią burzą" pomyślałam i zamknęłam okno . Zeszłam na dół i już na schodach słychać było , że reporter nawija o tym co się przydarzyło w naszym mieście . W zasadzie to nie nowość. U nas zawsze odkąd pamiętam były silne burze , które a to zrywały dachy , a to linie elektryczne , a to łamały drzewa. Może to dziwne ale traktowałam to jako rutynę . Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko , po czym po omacku znalazłam w górnej szafce płatki . I przelałam oraz przesypałam to do jakiejś małej miseczki . Wyjęłam łyżkę i usiadłam przy stole . Znów znalazłam karteczkę od mamy "Kochanie , pojechałam do pracy jak spałaś , posprzątaj podwórko , znów była burza"
Zaśmiałam się , znów myślała , że jest dobrą matką . Myliła się . Włączyłam TV i oglądałam kreskówki niechlujnie jedząc moje śniadanie . Gdy już skończyłam , włożyłam miseczkę do zlewu i poszłam na górę się przebrać . Krótkie spodenki i koszulka na ramiączka z Ac/Dc to coś co dziś najbardziej podobało mi się w mojej szafie i to też założyłam . Stwierdziłam , że nie ma sensu znów złazić na dół , więc zeszłam na dwór przez okno po rynnie . Stary dobry sposób . Dziwne , że jeszcze nie urwała się pod moim ciężarem . Starannie posprzątałam jakieś gałęzie i listki i położyłam się na hamaku . Kochałam tam wypoczywać . To tam podjęłam jak na razie najważniejsze decyzje mojego życia i wylałam tam wiele łez . Było to dla mnie magiczne miejsce . Tam mogłam myśleć , odpocząć ale też ukryć się przed wszystkimi . Nagle mój telefon zaczął dzwonić . Nerwowo wyjęłam go z kieszeni i popatrzyłam na ekran . Na nim widniało imię Duff. Odebrałam .
-Czego chcesz?-powiedziałam zdenerwowana
-Bądź ze mną , potrzebuję Cię
-Ostatnio zauważyłam , że potrzebujesz morfiny żeby dobrze się bawić , a ja jestem Ci zbędna . Narazie - wyłączyłam rozmowę i położyłam telefon pod hamakiem . Zależało mi na nim . Cholernie zależało . Ale nie mogłam znieść myśli , że skończyć jak mój ojciec .
Przeleżałam tam cały dzień i około 17 przyjechała mama . Zabrała mnie na zakupy i w sumie dobrze się bawiłyśmy ,a miałam opory aby gdzieś z nią jechać . Wróciłam zmęczona i nawet nie myśląc o tym co dalej z Duffem poszłam spać .
No to kolejna notka , mam nadzieję , że Was nie zanudzam :)) Miłego czytania ;)
Szybko zrzuciłam z siebie koc i podeszłam do okna , które o dziwo nie było nawet pęknięte . Otworzyłam je i odetchnęłam świeżym powietrzem. W okół siebie ujrzałam konary leżące na ziemi .
"A wydawała się być zwykłą , letnią burzą" pomyślałam i zamknęłam okno . Zeszłam na dół i już na schodach słychać było , że reporter nawija o tym co się przydarzyło w naszym mieście . W zasadzie to nie nowość. U nas zawsze odkąd pamiętam były silne burze , które a to zrywały dachy , a to linie elektryczne , a to łamały drzewa. Może to dziwne ale traktowałam to jako rutynę . Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko , po czym po omacku znalazłam w górnej szafce płatki . I przelałam oraz przesypałam to do jakiejś małej miseczki . Wyjęłam łyżkę i usiadłam przy stole . Znów znalazłam karteczkę od mamy "Kochanie , pojechałam do pracy jak spałaś , posprzątaj podwórko , znów była burza"
Zaśmiałam się , znów myślała , że jest dobrą matką . Myliła się . Włączyłam TV i oglądałam kreskówki niechlujnie jedząc moje śniadanie . Gdy już skończyłam , włożyłam miseczkę do zlewu i poszłam na górę się przebrać . Krótkie spodenki i koszulka na ramiączka z Ac/Dc to coś co dziś najbardziej podobało mi się w mojej szafie i to też założyłam . Stwierdziłam , że nie ma sensu znów złazić na dół , więc zeszłam na dwór przez okno po rynnie . Stary dobry sposób . Dziwne , że jeszcze nie urwała się pod moim ciężarem . Starannie posprzątałam jakieś gałęzie i listki i położyłam się na hamaku . Kochałam tam wypoczywać . To tam podjęłam jak na razie najważniejsze decyzje mojego życia i wylałam tam wiele łez . Było to dla mnie magiczne miejsce . Tam mogłam myśleć , odpocząć ale też ukryć się przed wszystkimi . Nagle mój telefon zaczął dzwonić . Nerwowo wyjęłam go z kieszeni i popatrzyłam na ekran . Na nim widniało imię Duff. Odebrałam .
-Czego chcesz?-powiedziałam zdenerwowana
-Bądź ze mną , potrzebuję Cię
-Ostatnio zauważyłam , że potrzebujesz morfiny żeby dobrze się bawić , a ja jestem Ci zbędna . Narazie - wyłączyłam rozmowę i położyłam telefon pod hamakiem . Zależało mi na nim . Cholernie zależało . Ale nie mogłam znieść myśli , że skończyć jak mój ojciec .
Przeleżałam tam cały dzień i około 17 przyjechała mama . Zabrała mnie na zakupy i w sumie dobrze się bawiłyśmy ,a miałam opory aby gdzieś z nią jechać . Wróciłam zmęczona i nawet nie myśląc o tym co dalej z Duffem poszłam spać .
niedziela, 10 marca 2013
Dobra dodaję notkę z opowiadaniem ;)
Specjalnie dla Oli ;*
Obudziłam się o 3 w nocy . I o dziwo nie miałam ochoty spać dalej . Podniosłam się , wyciągnęłam laptopa , słuchawki i włączyłam jakieś dołujące mnie piosenki po czym weszłam na pocztę . Oczywiście 567898765678 wiadomości , w których zamieszczone są reklamy , kasowałam to gówno po kolei . Nagle natchnęłam się na wiadomość od Niego. Byłam zdumiona . Data wskazywała na to , że wysłał ją tuż po naszej kłótni . W treści :
"Przepraszam , to nie tak , na prawdę . To były tylko pozory . Nie ćpam codziennie . Ćpam sportowo . Uwierz . Pokochaj to tak jak ja "
Miałam ochotę coś rozwalić . Chłopak , na którym bardzo mi zależało wolał jakieś narkotyki ode mnie . To było gorsze od zjedzenia ostatniego kawałka pizzy przez kogoś innego , niż ja . Zgłupiałam . Myślałam o Nim dzień i noc . Nawet , gdy próbowałam się oderwać od tych myśli ciągle mi coś go przypomniało . Chcę zagrać na gitarze - Duff gra . Chcę iść na spacer w moje ulubione miejsce - To on mi je pokazał . To , że tak się przywiązałam przerażało mnie . W tej chwili poczułam zimny powiew wiatru na plecach .
-Cholera , znów to okno .
Wstałam , a raczej wypełzłam z łóżka i szybko zamknęłam skrzypiące okno na świat . Widziałam żółte pioruny na kruczym niebie , które były tak daleko , a sprawiały wrażenie jakby zaraz miały uderzyć w mój dom . "Uroki lata" pomyślałam i znów wlazłam pod kołdrę . Zamknęłam komputer , odłożyłam go pod łóżko razem ze słuchawkami i głowa samowolnie opadła jak ciężka cegła na mięciutką poduszkę . Wyjęłam telefon spod jaśka i napisałam wiadomość do Duffa , która brzmiała mniej więcej tak :
"Nadal mi na Tobie zależy ale cholernie mnie zawiodłeś "
Znów ze łzami w oczach rzuciłam telefon gdzieś na ziemię i przyglądałam się zbliżającej się nawałnicy . Już słychać było ocieranie się o siebie dwóch chmur . Leżałam tak około 10 minut i usnęłam . W śnie ujrzałam chłopaka , który leżał na ulicy , który stoczył się na samo dno , który nie mógł liczyć na dobrą przyszłość . Obraz jego twarzy był rozmazany , mimo to zobaczyłam , że to był On i , również spostrzegłam kilkanaście paczek opakowań bo strzykawkach i opakowania po morfinie . Obudziłam się . Bardzo się wystraszyłam tego co zobaczyłam . Połamane drzewa , Wybite okna w innych domach , pozrywane dachy . A dałabym sobie rękę uciąć , że mój sen trwał z 15 minut . Złudzenie .. kolejne złudzenie . Bardziej od tego co się działo na zewnątrz martwiło mnie to, że to co ujrzałam za 10 lat mogło obrócić się w prawdę ....
Specjalnie dla Oli ;*
Obudziłam się o 3 w nocy . I o dziwo nie miałam ochoty spać dalej . Podniosłam się , wyciągnęłam laptopa , słuchawki i włączyłam jakieś dołujące mnie piosenki po czym weszłam na pocztę . Oczywiście 567898765678 wiadomości , w których zamieszczone są reklamy , kasowałam to gówno po kolei . Nagle natchnęłam się na wiadomość od Niego. Byłam zdumiona . Data wskazywała na to , że wysłał ją tuż po naszej kłótni . W treści :
"Przepraszam , to nie tak , na prawdę . To były tylko pozory . Nie ćpam codziennie . Ćpam sportowo . Uwierz . Pokochaj to tak jak ja "
Miałam ochotę coś rozwalić . Chłopak , na którym bardzo mi zależało wolał jakieś narkotyki ode mnie . To było gorsze od zjedzenia ostatniego kawałka pizzy przez kogoś innego , niż ja . Zgłupiałam . Myślałam o Nim dzień i noc . Nawet , gdy próbowałam się oderwać od tych myśli ciągle mi coś go przypomniało . Chcę zagrać na gitarze - Duff gra . Chcę iść na spacer w moje ulubione miejsce - To on mi je pokazał . To , że tak się przywiązałam przerażało mnie . W tej chwili poczułam zimny powiew wiatru na plecach .
-Cholera , znów to okno .
Wstałam , a raczej wypełzłam z łóżka i szybko zamknęłam skrzypiące okno na świat . Widziałam żółte pioruny na kruczym niebie , które były tak daleko , a sprawiały wrażenie jakby zaraz miały uderzyć w mój dom . "Uroki lata" pomyślałam i znów wlazłam pod kołdrę . Zamknęłam komputer , odłożyłam go pod łóżko razem ze słuchawkami i głowa samowolnie opadła jak ciężka cegła na mięciutką poduszkę . Wyjęłam telefon spod jaśka i napisałam wiadomość do Duffa , która brzmiała mniej więcej tak :
"Nadal mi na Tobie zależy ale cholernie mnie zawiodłeś "
Znów ze łzami w oczach rzuciłam telefon gdzieś na ziemię i przyglądałam się zbliżającej się nawałnicy . Już słychać było ocieranie się o siebie dwóch chmur . Leżałam tak około 10 minut i usnęłam . W śnie ujrzałam chłopaka , który leżał na ulicy , który stoczył się na samo dno , który nie mógł liczyć na dobrą przyszłość . Obraz jego twarzy był rozmazany , mimo to zobaczyłam , że to był On i , również spostrzegłam kilkanaście paczek opakowań bo strzykawkach i opakowania po morfinie . Obudziłam się . Bardzo się wystraszyłam tego co zobaczyłam . Połamane drzewa , Wybite okna w innych domach , pozrywane dachy . A dałabym sobie rękę uciąć , że mój sen trwał z 15 minut . Złudzenie .. kolejne złudzenie . Bardziej od tego co się działo na zewnątrz martwiło mnie to, że to co ujrzałam za 10 lat mogło obrócić się w prawdę ....
Hej :)
Wiem , wiem dawno mnie nie było ale jakoś tak i nie miałam czasu i nie miałam ochoty nic pisać :C
Ale ... założyłam drugiego bloga .
Jutro postaram się dodać posta ze świeżym opowiadaniem.
Huhuuu dawno , dawno nie pisałam . Chyba nie straciłam wprawy :OOOO Oby.
W mieście znów pada śnieg i znów jest zimno :CCCCCCC
Wszystkiego Najlepszego chłopaki ;)
Serdecznie zapraszam ;)http://plackiplacki.blogspot.com/
Wiem , wiem dawno mnie nie było ale jakoś tak i nie miałam czasu i nie miałam ochoty nic pisać :C
Ale ... założyłam drugiego bloga .
Jutro postaram się dodać posta ze świeżym opowiadaniem.
Huhuuu dawno , dawno nie pisałam . Chyba nie straciłam wprawy :OOOO Oby.
W mieście znów pada śnieg i znów jest zimno :CCCCCCC
Wszystkiego Najlepszego chłopaki ;)
Serdecznie zapraszam ;)http://plackiplacki.blogspot.com/
sobota, 23 lutego 2013
Hej :) Dziś chciałabym napisać notkę bez kolejnej części opowiadania ... Chciałabym wspomnieć o Amy Winehouse . Jest najbardziej szanowaną przeze mnie wokalistką . Tak .. tak większość z Was oceni ją jako pijaczkę i narkomankę . W sumie to macie rację , ale radziłabym zajrzeć w jej przeszłość . Dziewczyna przeszła rozwód rodziców . Jej ojciec miał młodszą kobietę . Choroba matki. Od dziecka była szczera i niezbyt dobrze się uczyła . Chodziła na wagary . Wyrzucono ją ze szkoły z powodu kolczyka w nosie . Później przyszła sława . Jej pierwszy album "Frank" . Według mnie świetne piosenki . Z płytą przyszły pieniądze oraz fałszywi przyjaciele . Druga płyta "Back to Black". Popadła w nałóg . Narkotyki , wódka . Nie nagrywała . W gazetach można było dostrzec jak stacza się na dno. Wiernym towarzyszem był Blake. Sam przyznał się , że to on wciągnął ją w ten nałóg . Wzięli ślub , rozwiedli się później znów się zeszli i znów rozeszli . Amy wychodziła na prostą . Nagrała duet . Spotykała się z Regiem Travisem . Była szczęśliwa , przynajmniej tak się wszystkim wydawało . Zawsze mówiła że umrze w wieku 27 lat . Dzień przed śmiercią spotkała się z matką i przepraszała za to co zrobiła źle i powiedziała jej , że ją kocha . W wieczór , gdy zmarła jeszcze dobrze się bawiła ze swoim ochroniarzem , później poszła do siebie tłumacząc się , że jest śpiąca . Zmarła . Kiedy zobaczyłam w wiadomościach informację o jej śmierci łza zakręciła mi się w oku . Nie znałam jej wcześniej , tak przyznaję się , zaczęłam jej słuchać po śmierci . Możecie mnie oceniać jak chcecie , ale wcześniej nie miałam okazji spotkać się z jej twórczością . Chciałam Wam przybliżyć jej historię bo to była na prawdę świetna kobieta . Miała przed sobą kawał życia i bardzo chciała mieć dzieci . Nie udało się ziścić tych planów , choć było blisko , miała zaadoptować dziewczynę .
Dziękuję za uwagę :)
Dziękuję za uwagę :)
piątek, 22 lutego 2013
Hej :) Kolejna część ;3
Obudziłam się i spojrzałam przez okno . Było późno . Nawet mnie nikt nie budził . Nie mogłam pojąć tego jak chłopak taki jak on , bierze takie gówno . Trudno . Muszę z nim o tym pogadać . Albo nie .Byłam rozerwana . Chciałam porozmawiać o tym z Duffem ale z drugiej strony wiedziałam , że nawet jeśli to zrobię to on pewnie nie zmieni swojego zachowania . Znów łzy napłynęły mi do oczu . Zwlekłam się z łóżka i w piżamie zeszłam na dół . Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć . Oglądałam jakiś głupi program o zdrowym odżywianiu .
-Córeczko coś się stało ? - spytała mnie mama
Słyszałam to co do mnie powiedziała ale nie dotarło to do mnie , zachowałam się tak jakby jej nie było .
-Kasia odpowiedz - powiedziała głośniej
Odwróciłam głowę i spojrzałam jej prosto w oczy
-Nic Ci do tego - oznajmiłam jej - Nie interesowałaś się mną wcześniej , gdy potrzebowałam twojej pomocy . Co? Sądzisz , że gdy teraz nagle stałaś się opiekuńczą mamusią to Ci wybaczę ? Mylisz się. A i nie potrzebuję tego twojego biletu . Wsadź go sobie w ... . Wiesz gdzie .
-Ale...
Widziałam jej łzy , płakała . Patrzyła na mnie smutnymi oczyma . Nie chciałam jej przepraszać . Zniszczyła mi tyle lat . Wstałam i wbiegłam na górę . Ubrałam się i wzięłam tylko telefon i wyszłam. Nie obchodziło mnie to co sobie teraz myśli . Byłam cholernie wkurzona . Myślałam , że zaraz coś we mnie wybuchnie . Nie chciałam tam wracać , patrzeć na nią . Zaczęłam biec . Przed siebie . Po kilkunastu minutach stanęłam gdzieś obok muru i zsunęłam się po nim rycząc . Schowałam głowę w kolana i siedziałam tam nie zważając na opinię innych . Nagle poczułam , że ktoś głaszcze mnie po głowie . Automatycznie spojrzałam w górę . To był on . Stał wpatrując się we mnie .
-Co ty tutaj robisz ?-spytałam patrząc na niego
-Żyję - odpowiedział i uśmiechnął się - Chodź mała - złapał mnie za rękę
-Odejdź - krzyknęłam - Napatrzyłam się wczoraj na te całe narkotyki
-Ja tego nie biorę - powiedział i puścił mnie
-Wiesz ... Jakoś trudno mi w to uwierzyć - powiedziałam , wstałam i poszłam w swoją stronę
Nie obejrzałam się ale wiedziałam , czułam , że patrzy na mnie jak odchodzę . Nie miałam ochoty z nim gadać , nie miałam ochoty na niego patrzeć . Brzydzę się narkotyków . Mój ojciec od nich zmarł . Nigdy nie wpieprzę się w to gówno . Przypomniałam sobie tatę . Jego twarz , uśmiechniętą podczas zabawy ze mną i wściekłą , gdy kłócił się z matką . Tylko raz widziałam go odurzonego . O raz za dużo . Byłam mała i myślałam , że tatuś jest zmęczony . Gdy dorastałam powoli rozumiałam co to było . W końcu zmarł . Przedawkował . Niedzielnego wieczoru . Teraz szłam i płakałam . Skręciłam na cmentarz . Weszłam przez główną bramę nawet nie kupując znicza . Chciałam z nim porozmawiać , wyżalić się . Znałam na pamięć drogę do jego grobu . Gdy umarł przesiadywałam tam cały czas . Dotarłam do wyznaczonego celu . Usiadłam na wąskiej ławeczce i nachyliłam się nad pomnikiem .
-Tato..-zaczęłam - Wiem ...wiem , że nienawidziłeś gdy płakałam . To dla mnie takie trudne... Odkąd Cię nie ma wszystko się sypie . Gdy jest dobrze to tylko przez chwilę . Nie daję rady przez Ciebie . Do tego chłopak , na którym bardzo mi zależy pakuje się w to samo bagno co ty - popatrzyłam na jego zdjęcie i szepnęłam - kocham Cię tato
Powiedziałam to i powoli odeszłam . Obiecałam sobie , że dziś ie wrócę do domu i tak też zrobiłam . Całą noc błąkałam się po mieście , a nad ranem spałam w magazynie w sklepie nocnym
Obudziłam się i spojrzałam przez okno . Było późno . Nawet mnie nikt nie budził . Nie mogłam pojąć tego jak chłopak taki jak on , bierze takie gówno . Trudno . Muszę z nim o tym pogadać . Albo nie .Byłam rozerwana . Chciałam porozmawiać o tym z Duffem ale z drugiej strony wiedziałam , że nawet jeśli to zrobię to on pewnie nie zmieni swojego zachowania . Znów łzy napłynęły mi do oczu . Zwlekłam się z łóżka i w piżamie zeszłam na dół . Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć . Oglądałam jakiś głupi program o zdrowym odżywianiu .
-Córeczko coś się stało ? - spytała mnie mama
Słyszałam to co do mnie powiedziała ale nie dotarło to do mnie , zachowałam się tak jakby jej nie było .
-Kasia odpowiedz - powiedziała głośniej
Odwróciłam głowę i spojrzałam jej prosto w oczy
-Nic Ci do tego - oznajmiłam jej - Nie interesowałaś się mną wcześniej , gdy potrzebowałam twojej pomocy . Co? Sądzisz , że gdy teraz nagle stałaś się opiekuńczą mamusią to Ci wybaczę ? Mylisz się. A i nie potrzebuję tego twojego biletu . Wsadź go sobie w ... . Wiesz gdzie .
-Ale...
Widziałam jej łzy , płakała . Patrzyła na mnie smutnymi oczyma . Nie chciałam jej przepraszać . Zniszczyła mi tyle lat . Wstałam i wbiegłam na górę . Ubrałam się i wzięłam tylko telefon i wyszłam. Nie obchodziło mnie to co sobie teraz myśli . Byłam cholernie wkurzona . Myślałam , że zaraz coś we mnie wybuchnie . Nie chciałam tam wracać , patrzeć na nią . Zaczęłam biec . Przed siebie . Po kilkunastu minutach stanęłam gdzieś obok muru i zsunęłam się po nim rycząc . Schowałam głowę w kolana i siedziałam tam nie zważając na opinię innych . Nagle poczułam , że ktoś głaszcze mnie po głowie . Automatycznie spojrzałam w górę . To był on . Stał wpatrując się we mnie .
-Co ty tutaj robisz ?-spytałam patrząc na niego
-Żyję - odpowiedział i uśmiechnął się - Chodź mała - złapał mnie za rękę
-Odejdź - krzyknęłam - Napatrzyłam się wczoraj na te całe narkotyki
-Ja tego nie biorę - powiedział i puścił mnie
-Wiesz ... Jakoś trudno mi w to uwierzyć - powiedziałam , wstałam i poszłam w swoją stronę
Nie obejrzałam się ale wiedziałam , czułam , że patrzy na mnie jak odchodzę . Nie miałam ochoty z nim gadać , nie miałam ochoty na niego patrzeć . Brzydzę się narkotyków . Mój ojciec od nich zmarł . Nigdy nie wpieprzę się w to gówno . Przypomniałam sobie tatę . Jego twarz , uśmiechniętą podczas zabawy ze mną i wściekłą , gdy kłócił się z matką . Tylko raz widziałam go odurzonego . O raz za dużo . Byłam mała i myślałam , że tatuś jest zmęczony . Gdy dorastałam powoli rozumiałam co to było . W końcu zmarł . Przedawkował . Niedzielnego wieczoru . Teraz szłam i płakałam . Skręciłam na cmentarz . Weszłam przez główną bramę nawet nie kupując znicza . Chciałam z nim porozmawiać , wyżalić się . Znałam na pamięć drogę do jego grobu . Gdy umarł przesiadywałam tam cały czas . Dotarłam do wyznaczonego celu . Usiadłam na wąskiej ławeczce i nachyliłam się nad pomnikiem .
-Tato..-zaczęłam - Wiem ...wiem , że nienawidziłeś gdy płakałam . To dla mnie takie trudne... Odkąd Cię nie ma wszystko się sypie . Gdy jest dobrze to tylko przez chwilę . Nie daję rady przez Ciebie . Do tego chłopak , na którym bardzo mi zależy pakuje się w to samo bagno co ty - popatrzyłam na jego zdjęcie i szepnęłam - kocham Cię tato
Powiedziałam to i powoli odeszłam . Obiecałam sobie , że dziś ie wrócę do domu i tak też zrobiłam . Całą noc błąkałam się po mieście , a nad ranem spałam w magazynie w sklepie nocnym
poniedziałek, 18 lutego 2013
Hej :) Przepraszam , że nie pisałam ale wolałam milczeć , niż napisać czegoś co nie miałoby sensu .
Sobota ! Tak ! Tego mi było trzeba! Po tym wszystkim co spotkało mnie przez ostatnie 5 dni . Byłam przez to wykończona ale pocieszałam się koncertem za dwa tygodnie .
-Ciekawe czy Duff tam jedzie - spytałam sama siebie i zwlekłam się z łóżka . Powoli poszłam do łazienki , umyłam się i wróciłam do pokoju . Ubrałam jakieś czarne spodnie i koszulkę z Guns N'Roses i zeszłam na dół .
-Dziecko , ty wiesz która jest godzina? - mama spytała mnie z uśmiechem na twarzy
-Mamo ale jest sobota - powiedziałam i usiadłam czekając na jakieś śniadanie
-Dziś robisz sobie sama , ja lecę do pracy - uśmiechnęła się i wyszła
-Cholera - powiedziałam i wzięłam pieniądze z portfela i wyszłam do Oli
Gdy tak chodziłam po wąskich uliczkach wsłuchując się w muzykę zobaczyłam Duffa. Uśmiechnęłam się od razu od ucha do ucha.On też mnie zauważył . Podszedł . Znów serce zaczęło mi szybkiej bić . Pocałował mnie na przywitanie i przytulił .
-Co słychać , mała ? - uśmiechnął się i spojrzał na mnie
-Ej! Nie mała , staruchu - zaśmiałam się cicho i kontynuowałam - Ale jest okej . Miałam iść do Oli ale spotkałam Ciebie - uśmiechnęłam się
-Chodź , odprowadzę Cię , a później zabiorę Cię na imprezę do moich znajomych - objął mnie w pasie i powoli ruszyliśmy
-Na jaką imprezę ? Ja..ja nie wiem czy mogę - powiedziałam i spojrzałam na jego kręcone włosy
-Spokojnie - zaśmiał się - Masz 16 lat , musisz się bawić , a nie ślęczeć w domu - powiedział i ucałował mnie
Zawsze , gdy to robił miałam poczucie bezpieczeństwa . Może to było tylko zwykłe zauroczenie ale wtedy widziałam w nim mojego boga . Nie przesadzam . Ubóstwiałam go .
Doszliśmy do Oli i spojrzeliśmy sobie w oczy
-Chyba się w Tobie zakochałam - powiedziałam nieśmało
-Ja w Tobie chyba też - uśmiechnął się
Po tych słowach każde z nas poszło w inną stronę . Ja weszłam do Olki , on zniknął za rogiem . Zapukałam do drzwi i czekałam , aż ktoś mi odtworzy rozmyślając o tym co dalej będzie ze mną i Duffem . Nawet nie zauważyłam , że Ola wyszła na zewnątrz.
-Znów ? To samo ? Masz zamiar mnie olewać ?-spytała wkurzona na mnie
-Nie , przepraszam , zamyśliłam się - powiedziałam i spojrzałam na nią z uśmiechem
-Mam nadzieję - burknęła i weszłyśmy do środka
Udałyśmy się na górę i nawet nie zamieniłyśmy słowa . Wiedziałam , że jest zła , tak cholernie zła . Ale tak mam trochę gorsze problemy , niż fochy mojej przyjaciółki .
-CHOLERA CO JA GADAM ! - krzyknęłam - przepraszam - zapomniałam , że jestem u niej w domu
-O...Okej...-powiedziała zmieszana
Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam
-Ja..Ja nie chcę Cię ranić . Spotkałam Duff'a i stał się dla mnie czymś najważniejszym , chcę się z Tobą przyjaźnić , naprawdę ale teraz... Jest on -powiedziałam i przeszedł mnie dreszcz
Zobaczyłam tylko jak spływa jej łza po policzku .
-Przepraszam - szepnęłam i szybko wyszłam , a w sumie wybiegłam z jej domu
Wyjęłam telefon , wykręciłam jego numer i zadzwoniłam
-Co tam słońce ? - spytał już chyba pijany
-Gdzie to jest ? Gdzie jest ta impreza ? -spytałam szybko , zapamiętałam adres i ruszyłam tam .
Gdy już byłam na miejscu popatrzyłam na dom , z którego słychać było głośną muzykę . Weszłam . Zamurowało mnie . Wszyscy pijani . Opakowania po morfinie na stołach .
-Chodź do mnie - Duff powiedział to ironicznym głosikiem
-Nie..nie - krzyknęłam i wyskoczyłam z tego domu jak poparzona
Poszłam do domu , weszłam na górę do siebie i położyłam się i zasnęła ze łzami w oczach
Sobota ! Tak ! Tego mi było trzeba! Po tym wszystkim co spotkało mnie przez ostatnie 5 dni . Byłam przez to wykończona ale pocieszałam się koncertem za dwa tygodnie .
-Ciekawe czy Duff tam jedzie - spytałam sama siebie i zwlekłam się z łóżka . Powoli poszłam do łazienki , umyłam się i wróciłam do pokoju . Ubrałam jakieś czarne spodnie i koszulkę z Guns N'Roses i zeszłam na dół .
-Dziecko , ty wiesz która jest godzina? - mama spytała mnie z uśmiechem na twarzy
-Mamo ale jest sobota - powiedziałam i usiadłam czekając na jakieś śniadanie
-Dziś robisz sobie sama , ja lecę do pracy - uśmiechnęła się i wyszła
-Cholera - powiedziałam i wzięłam pieniądze z portfela i wyszłam do Oli
Gdy tak chodziłam po wąskich uliczkach wsłuchując się w muzykę zobaczyłam Duffa. Uśmiechnęłam się od razu od ucha do ucha.On też mnie zauważył . Podszedł . Znów serce zaczęło mi szybkiej bić . Pocałował mnie na przywitanie i przytulił .
-Co słychać , mała ? - uśmiechnął się i spojrzał na mnie
-Ej! Nie mała , staruchu - zaśmiałam się cicho i kontynuowałam - Ale jest okej . Miałam iść do Oli ale spotkałam Ciebie - uśmiechnęłam się
-Chodź , odprowadzę Cię , a później zabiorę Cię na imprezę do moich znajomych - objął mnie w pasie i powoli ruszyliśmy
-Na jaką imprezę ? Ja..ja nie wiem czy mogę - powiedziałam i spojrzałam na jego kręcone włosy
-Spokojnie - zaśmiał się - Masz 16 lat , musisz się bawić , a nie ślęczeć w domu - powiedział i ucałował mnie
Zawsze , gdy to robił miałam poczucie bezpieczeństwa . Może to było tylko zwykłe zauroczenie ale wtedy widziałam w nim mojego boga . Nie przesadzam . Ubóstwiałam go .
Doszliśmy do Oli i spojrzeliśmy sobie w oczy
-Chyba się w Tobie zakochałam - powiedziałam nieśmało
-Ja w Tobie chyba też - uśmiechnął się
Po tych słowach każde z nas poszło w inną stronę . Ja weszłam do Olki , on zniknął za rogiem . Zapukałam do drzwi i czekałam , aż ktoś mi odtworzy rozmyślając o tym co dalej będzie ze mną i Duffem . Nawet nie zauważyłam , że Ola wyszła na zewnątrz.
-Znów ? To samo ? Masz zamiar mnie olewać ?-spytała wkurzona na mnie
-Nie , przepraszam , zamyśliłam się - powiedziałam i spojrzałam na nią z uśmiechem
-Mam nadzieję - burknęła i weszłyśmy do środka
Udałyśmy się na górę i nawet nie zamieniłyśmy słowa . Wiedziałam , że jest zła , tak cholernie zła . Ale tak mam trochę gorsze problemy , niż fochy mojej przyjaciółki .
-CHOLERA CO JA GADAM ! - krzyknęłam - przepraszam - zapomniałam , że jestem u niej w domu
-O...Okej...-powiedziała zmieszana
Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam
-Ja..Ja nie chcę Cię ranić . Spotkałam Duff'a i stał się dla mnie czymś najważniejszym , chcę się z Tobą przyjaźnić , naprawdę ale teraz... Jest on -powiedziałam i przeszedł mnie dreszcz
Zobaczyłam tylko jak spływa jej łza po policzku .
-Przepraszam - szepnęłam i szybko wyszłam , a w sumie wybiegłam z jej domu
Wyjęłam telefon , wykręciłam jego numer i zadzwoniłam
-Co tam słońce ? - spytał już chyba pijany
-Gdzie to jest ? Gdzie jest ta impreza ? -spytałam szybko , zapamiętałam adres i ruszyłam tam .
Gdy już byłam na miejscu popatrzyłam na dom , z którego słychać było głośną muzykę . Weszłam . Zamurowało mnie . Wszyscy pijani . Opakowania po morfinie na stołach .
-Chodź do mnie - Duff powiedział to ironicznym głosikiem
-Nie..nie - krzyknęłam i wyskoczyłam z tego domu jak poparzona
Poszłam do domu , weszłam na górę do siebie i położyłam się i zasnęła ze łzami w oczach
czwartek, 14 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
Hej ! :) Mam dla Was kolejną część opowiadania ;]
-Kolejny dzień , kolejne nudne lekcje - westchnęłam i zwlekłam się z łóżka podśpiewując sobie jakąś piosnkę . Ubrałam się , umyłam i zeszłam na dół , rzuciłam torbę obok szafki z butami i weszłam powoli do kuchni , gdzie czekały już na mnie płatki .
-Mamo... -zaczęłam patrząc na nią - ja chciałabym...kupić sobie glany ...
-Nie ma mowy , już Cię puszczam na ten cały koncert - powiedziała stanowczo
Rzuciłam łyżką do miski , ubrałam buty i wyszłam do szkoły . Byłam zdenerwowana . Przecież to tylko buty . Słyszałam jak woła mnie przez okno ale nie reagowałam . Szłam dalej . W końcu sama zawsze mówiła , żebym się nie spóźniała na lekcje .
Gdy już doszłam do szkoły , weszłam przez główne drzwi , udałam się do szatni i grzecznie zmieniłam buty . W pomieszczeniu było wiele znajomych twarzy nie tylko z mojej klasy ale nie chciało mi się z nimi gadać . Założyłam słuchawki na uszy i pobiegłam na górę ... Na samą górę . Pierwsza biologia , dziś sprawdzian , w ogóle się nie uczyłam . Trudno . Najwyżej się poprawi . W tym momencie uświadomiłam sobie , że od moich pierwszych wagarów wiele się zmieniło . Myślę inaczej i w sumie inaczej się czuję . Nie wiem czy to jest dobre . Moje rozważania przerwał dzwonek.
45 minut męczarni . Nic nie napisałam , a jeśli nawet to jakieś głupoty .
Idąc przez zatłoczony korytarz minęłam się z nim . Uśmiechnęliśmy się do Ciebie serdecznie ale każde z nas poszło w swoją stronę .
-Ej Kaśka , żyjesz? - Ola szturchnęła mnie w ramie
-Co? Mówiłaś coś? - spytałam rozkojarzona
-Tak , powtarzam to samo zdanie odkąd wyszłyśmy z klasy - powiedziała i odeszła do Agaty
"Mogłaś szósty"pomyślałam i poszłam na dół do szatni . Nie chciało mi się siedzieć na tych durnych lekcjach , więc postanowiłam uciec . Gdy już wychodziłam jakaś nauczycielka mnie przyłapała "CHOLERA" krzyknęłam w myślach . Bełkotała coś o tym , że to niedozwolone ale nie obchodziło mnie to . Zaprowadziła mnie do dyrektorki.
-Dziecko wiem , że jesteś w trudnym wieku ale z lekcji nie można uciekać.
Kiwnęłam głową
-Widzę , iż do Ciebie nie dotrę , więc dzwonię do rodziców -powiedziała zdenerwowana
-Mam tylko matkę i jest teraz w pracy , proszę niech Pani nie dzwoni , nie ucieknę już więcej ale nie chcę , aby się denerwowała -powiedziałam udając skruszoną
-Zastanowię się nad tym i wezwę Cię później do gabinetu .
-Dobrze i jeszcze raz przepraszam -powiedziałam i wyszłam z gabinetu ze spuszczoną głową
Pierwszy mój raz u dyrektorki , to coś nowego . Przeczuwałam zmiany ale nie , aż takie . No cóż , trudno. Lekcje skończone . To już piątek ! Poszłam się ubrać , w zasadzie zmienić buty i wyjść . Z Olką nie zamieniłam słowa przez cały dzień . Sama tego chciało , a ja narzucała się nie będę . Wyszłam i ruszyłam w stronę szkoły wsłuchując się w muzykę w słuchawkach . Ktoś nagle położył mi rękę na ramieniu . Przeszły mnie dreszcze . Odwróciłam się i zobaczyłam twarz Duff'a . Od razu uśmiechnęłam się szeroko .
-Hej - powiedział przyjaźnie - co nabroiłaś , że wezwali Cię do dyrektorki ?
-Chciałam zwiać ale mnie przyłapali - powiedziałam trochę speszona
Zaśmiał się głośno
-Ej no -lekko uderzyłam go w ramię
-Nie pierwszy i nie ostatni raz -znów się zaśmiał
Nogi mi się uginały , gdy go widziałam . Uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie .
Gdy już staliśmy przy mojej furtce uśmiechnął się do mnie i zbliżył usta do moich . Serce zaczęło walić tak mocno , że nie wiedziałam czy nie zejdę tam na zawał . Szczerze bardzo tego chciałam ale zarówno się tego bałam . Stało się . Pocałował mnie . Zarumieniłam się . Gdy tylko oderwał usta od moich , pogłaskał mnie po policzku i pobiegł w stronę starej , opuszczonej hurtowni . Osunęłam się na furtkę i przez chwilkę nie wiedziałam co się dzieje . Powoli wstałam i weszłam do domu , prosto do swojego pokoju . Wzięłam telefon do ręki i napisałam Olce esemesa "Pocałowaliśmy się , dziś , teraz .". Położyłam się na łóżku i myślałam o tym co się stało . Nagle do pomieszczenia weszła mama .
-Widziałam to . Kto to jest ? - spytała zaciekawiona
-Duff , chodzimy razem do szkoły. - uśmiechnęłam się i usiadłam tak , aby obok mnie było jeszcze miejsce dla niej .
-Zależy Ci na nim , mała ? - spytała łapiąc mnie za dłoń
-Tak , nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam podekscytowana
-Moja mała córeczka się zakochała , nie wierzę - mama zaśmiała się i wyszła z pokoju
Ten dzień był wyjątkowy i zapomniałam już o tej całej sprawie w szkole . Liczył się dla mnie ten pocałunek . Wzięłam z pułki mój pamiętnik i zapisałam w nim co się dziś stało , po czym zasnęłam .
-Kolejny dzień , kolejne nudne lekcje - westchnęłam i zwlekłam się z łóżka podśpiewując sobie jakąś piosnkę . Ubrałam się , umyłam i zeszłam na dół , rzuciłam torbę obok szafki z butami i weszłam powoli do kuchni , gdzie czekały już na mnie płatki .
-Mamo... -zaczęłam patrząc na nią - ja chciałabym...kupić sobie glany ...
-Nie ma mowy , już Cię puszczam na ten cały koncert - powiedziała stanowczo
Rzuciłam łyżką do miski , ubrałam buty i wyszłam do szkoły . Byłam zdenerwowana . Przecież to tylko buty . Słyszałam jak woła mnie przez okno ale nie reagowałam . Szłam dalej . W końcu sama zawsze mówiła , żebym się nie spóźniała na lekcje .
Gdy już doszłam do szkoły , weszłam przez główne drzwi , udałam się do szatni i grzecznie zmieniłam buty . W pomieszczeniu było wiele znajomych twarzy nie tylko z mojej klasy ale nie chciało mi się z nimi gadać . Założyłam słuchawki na uszy i pobiegłam na górę ... Na samą górę . Pierwsza biologia , dziś sprawdzian , w ogóle się nie uczyłam . Trudno . Najwyżej się poprawi . W tym momencie uświadomiłam sobie , że od moich pierwszych wagarów wiele się zmieniło . Myślę inaczej i w sumie inaczej się czuję . Nie wiem czy to jest dobre . Moje rozważania przerwał dzwonek.
45 minut męczarni . Nic nie napisałam , a jeśli nawet to jakieś głupoty .
Idąc przez zatłoczony korytarz minęłam się z nim . Uśmiechnęliśmy się do Ciebie serdecznie ale każde z nas poszło w swoją stronę .
-Ej Kaśka , żyjesz? - Ola szturchnęła mnie w ramie
-Co? Mówiłaś coś? - spytałam rozkojarzona
-Tak , powtarzam to samo zdanie odkąd wyszłyśmy z klasy - powiedziała i odeszła do Agaty
"Mogłaś szósty"pomyślałam i poszłam na dół do szatni . Nie chciało mi się siedzieć na tych durnych lekcjach , więc postanowiłam uciec . Gdy już wychodziłam jakaś nauczycielka mnie przyłapała "CHOLERA" krzyknęłam w myślach . Bełkotała coś o tym , że to niedozwolone ale nie obchodziło mnie to . Zaprowadziła mnie do dyrektorki.
-Dziecko wiem , że jesteś w trudnym wieku ale z lekcji nie można uciekać.
Kiwnęłam głową
-Widzę , iż do Ciebie nie dotrę , więc dzwonię do rodziców -powiedziała zdenerwowana
-Mam tylko matkę i jest teraz w pracy , proszę niech Pani nie dzwoni , nie ucieknę już więcej ale nie chcę , aby się denerwowała -powiedziałam udając skruszoną
-Zastanowię się nad tym i wezwę Cię później do gabinetu .
-Dobrze i jeszcze raz przepraszam -powiedziałam i wyszłam z gabinetu ze spuszczoną głową
Pierwszy mój raz u dyrektorki , to coś nowego . Przeczuwałam zmiany ale nie , aż takie . No cóż , trudno. Lekcje skończone . To już piątek ! Poszłam się ubrać , w zasadzie zmienić buty i wyjść . Z Olką nie zamieniłam słowa przez cały dzień . Sama tego chciało , a ja narzucała się nie będę . Wyszłam i ruszyłam w stronę szkoły wsłuchując się w muzykę w słuchawkach . Ktoś nagle położył mi rękę na ramieniu . Przeszły mnie dreszcze . Odwróciłam się i zobaczyłam twarz Duff'a . Od razu uśmiechnęłam się szeroko .
-Hej - powiedział przyjaźnie - co nabroiłaś , że wezwali Cię do dyrektorki ?
-Chciałam zwiać ale mnie przyłapali - powiedziałam trochę speszona
Zaśmiał się głośno
-Ej no -lekko uderzyłam go w ramię
-Nie pierwszy i nie ostatni raz -znów się zaśmiał
Nogi mi się uginały , gdy go widziałam . Uwielbiałam spędzać czas w jego towarzystwie .
Gdy już staliśmy przy mojej furtce uśmiechnął się do mnie i zbliżył usta do moich . Serce zaczęło walić tak mocno , że nie wiedziałam czy nie zejdę tam na zawał . Szczerze bardzo tego chciałam ale zarówno się tego bałam . Stało się . Pocałował mnie . Zarumieniłam się . Gdy tylko oderwał usta od moich , pogłaskał mnie po policzku i pobiegł w stronę starej , opuszczonej hurtowni . Osunęłam się na furtkę i przez chwilkę nie wiedziałam co się dzieje . Powoli wstałam i weszłam do domu , prosto do swojego pokoju . Wzięłam telefon do ręki i napisałam Olce esemesa "Pocałowaliśmy się , dziś , teraz .". Położyłam się na łóżku i myślałam o tym co się stało . Nagle do pomieszczenia weszła mama .
-Widziałam to . Kto to jest ? - spytała zaciekawiona
-Duff , chodzimy razem do szkoły. - uśmiechnęłam się i usiadłam tak , aby obok mnie było jeszcze miejsce dla niej .
-Zależy Ci na nim , mała ? - spytała łapiąc mnie za dłoń
-Tak , nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedziałam podekscytowana
-Moja mała córeczka się zakochała , nie wierzę - mama zaśmiała się i wyszła z pokoju
Ten dzień był wyjątkowy i zapomniałam już o tej całej sprawie w szkole . Liczył się dla mnie ten pocałunek . Wzięłam z pułki mój pamiętnik i zapisałam w nim co się dziś stało , po czym zasnęłam .
wtorek, 12 lutego 2013
Kolejna część opowiadania , przepraszam za wczoraj ale pisałam to na szybko :C
Lekcje minęły dość szybko . Dziś nawet sporo się udzielałam . Gdy wyszłam z Olą ze szkoły wpadł we mnie jakiś chłopak . Upadłam . Podał mi rękę i powoli wstałam . Przyjrzałam mu się . Miał półdługie czarne włosy , kolczyk w prawym uchu . Był ubrany na czarno i miał glany oraz gitarę na plecach . W pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy . Usłyszałam ciche "przepraszam". Stałam tam jak wryta gapiąc się na niego , a moje nogi były jak z waty. Po kilku sekundach powiedziałam :
-Nie ma sprawy ...
Chłopak kiwnął głową i poszedł w swoją stronę , a ja spojrzałam na Olkę z błyskiem w oczach .
-Podoba Ci się !-Ola zaśmiała się i lekko uderzyła mnie w ramię .
-Wcale nie ... Po prostu miał fajną gitarę ...-uśmiechnęłam się lekko.
-Nie gadaj głupot ,a teraz chodź , pogadamy z Twoją mamą o koncercie .
Ruszyłyśmy w stronę mojego domu rozmawiając o jakiś głupotach . Po 10 minutach byłyśmy już przed moim domem .
-Idziemy na wojnę - przyjaciółka zaśmiała się i przepuściła mnie bym weszła pierwsza
Kiwnęłam tylko głową i otworzyłam drzwi do domu .Mama już tam była , wypełniała jakieś papiery na jutro . W końcu jest dyrektorką firmy marketingowej . Pewnie dlatego nie ma dla mnie prawie w ogóle czasu . Wróciłam do myśli związanych z koncertem Slash;a i odważnie weszłam do pokoju.
-Mamo.-zaczęłam
-Nie teraz Kasia , mam dużo pracy-mama odburknęła mi.
-Mamo.To jest dla mnie ważne . Chociaż raz mnie wysłuchaj i chociaż raz niech ja będę ważniejsza od tych całych zasranych papierków-zdenerwowałam się i popatrzyłam na mamę.
-Tylko szybko , to na prawdę ważne umowy
-Chcę z Tobą porozmawiać o koncercie .Teraz.
-Nie jedziesz , już wczoraj Ci to tłumaczyłam -powiedziała zdenerwowana
-Mamo! Zakazujesz mi wszystkiego . Nie zakładaj tego , bo to już nie modne, nie idź tam bo tam same ćpuny . Nie wszyscy ludzie ćpają , a ja tego nie chcę doświadczyć , więc nawet jeśli to jestem na tyle silna , że nie wezmę tego gówna . Przysięgam . Mamo , mam pieniądze . Swoje pieniądze .
-Kasia... Martwię się o Ciebie . O twoje zdrowie -wstała i podeszła do mnie , po czym mnie mocno objęła -jeśli chcesz , jedź . Ale jeden wybryk i nigdy więcej nawet mnie nie proś .
-Dziękuję mamo !-krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję , wybiegłam i przytuliłam się do Oli.
-Mówiłam . Nie było tak ciężko-zaśmiała się i rzuciła tylko szybkie "pa" , pomachała i wyszła .
Ja szybko wbiegłam na górę , przebrałam się , położyłam i usnęłam , gdy w słuchawkach leciała mi piosenka "Love Hurts"
___________________________________________________________
7:30
-Kasia wstawaj , spóźnisz się - mama szarpnęła mnie za ramię i szybko otworzyłam oczy
-Co ? -spytałam zaspana
-7:30 , nie sądzisz , że czas wstawać do szkoły?-mama zapytała mnie żartobliwym głosem
-Tak , już wstaję , dziękuję - uśmiechnęłam się lekko i wywlekłam się z łóżka
Codzienna rutyna , muzyka na full dla pobudki , myjemy ząbki , ubieramy się i pakowanie do szkoły . Po tych wszystkich czynnościach zeszłam na dół i wsunęłam dwie kanapki z szynką , po czym założyłam buty i wyszłam do szkoły . Szłam do niej niechętnie . Nagle zobaczyłam tego samego chłopaka przez którego nie miałam wczoraj do niczego głowy . Poszłam trochę szybciej , aby zbliżyć się do niego trochę . Zauważył mnie . Uśmiechnął się i podszedł do mnie .
-Widzę , że znów się spotykamy - uśmiechnął się
-T..tak - powiedziałam i uśmiechnęłam się głupio
-Jestem Duff.Duff McKagan . Przyjechałem do Polski jakieś 3 lata temu . -uśmiechnął się szeroko
-Ja jestem Kasia . Mieszkam w Polsce już od 16 lat -zaśmiałam się
-Masz ochotę dziś iść do szkoły ?-spytał cicho
-Nie bardzo - odpowiedziałam patrząc na niego
-Więc idziemy na spacer-zaśmiał się i złapał mnie za rękę skręcając w pobliskie osiedle domków
-To moje pierwsze wagary-powiedziałam wstydliwie
-Pierwsze i nie ostatnie -popatrzył na mnie
Chodziliśmy tak około 4 godzin poznając się nawzajem . Bardzo mi imponował . Słuchał rocka , miał glany , miły , przystojny , ideał chłopaka. Byłam wpatrzona w niego jak w obrazek .
Gdy dotarłam do domu było już późno . Mamo wytłumaczyłam się korkami z chemii i poszłam do swojego pokoju . Zastanawiałam się czy jutro też pójdę na wagary ale uświadomiłam sobie , że zebrania już w przyszły czwartek . Napisałam sobie zwolnienie , włożyłam do zeszytu od biologii i położyłam się spać . Byłam na prawdę zmęczona tym co dziś mnie spotkało .
A ta piosenka ostatnio bardzo mi się spodobała :
http://www.youtube.com/watch?v=SqZNMvIEHhs
Lekcje minęły dość szybko . Dziś nawet sporo się udzielałam . Gdy wyszłam z Olą ze szkoły wpadł we mnie jakiś chłopak . Upadłam . Podał mi rękę i powoli wstałam . Przyjrzałam mu się . Miał półdługie czarne włosy , kolczyk w prawym uchu . Był ubrany na czarno i miał glany oraz gitarę na plecach . W pewnym momencie spojrzeliśmy sobie w oczy . Usłyszałam ciche "przepraszam". Stałam tam jak wryta gapiąc się na niego , a moje nogi były jak z waty. Po kilku sekundach powiedziałam :
-Nie ma sprawy ...
Chłopak kiwnął głową i poszedł w swoją stronę , a ja spojrzałam na Olkę z błyskiem w oczach .
-Podoba Ci się !-Ola zaśmiała się i lekko uderzyła mnie w ramię .
-Wcale nie ... Po prostu miał fajną gitarę ...-uśmiechnęłam się lekko.
-Nie gadaj głupot ,a teraz chodź , pogadamy z Twoją mamą o koncercie .
Ruszyłyśmy w stronę mojego domu rozmawiając o jakiś głupotach . Po 10 minutach byłyśmy już przed moim domem .
-Idziemy na wojnę - przyjaciółka zaśmiała się i przepuściła mnie bym weszła pierwsza
Kiwnęłam tylko głową i otworzyłam drzwi do domu .Mama już tam była , wypełniała jakieś papiery na jutro . W końcu jest dyrektorką firmy marketingowej . Pewnie dlatego nie ma dla mnie prawie w ogóle czasu . Wróciłam do myśli związanych z koncertem Slash;a i odważnie weszłam do pokoju.
-Mamo.-zaczęłam
-Nie teraz Kasia , mam dużo pracy-mama odburknęła mi.
-Mamo.To jest dla mnie ważne . Chociaż raz mnie wysłuchaj i chociaż raz niech ja będę ważniejsza od tych całych zasranych papierków-zdenerwowałam się i popatrzyłam na mamę.
-Tylko szybko , to na prawdę ważne umowy
-Chcę z Tobą porozmawiać o koncercie .Teraz.
-Nie jedziesz , już wczoraj Ci to tłumaczyłam -powiedziała zdenerwowana
-Mamo! Zakazujesz mi wszystkiego . Nie zakładaj tego , bo to już nie modne, nie idź tam bo tam same ćpuny . Nie wszyscy ludzie ćpają , a ja tego nie chcę doświadczyć , więc nawet jeśli to jestem na tyle silna , że nie wezmę tego gówna . Przysięgam . Mamo , mam pieniądze . Swoje pieniądze .
-Kasia... Martwię się o Ciebie . O twoje zdrowie -wstała i podeszła do mnie , po czym mnie mocno objęła -jeśli chcesz , jedź . Ale jeden wybryk i nigdy więcej nawet mnie nie proś .
-Dziękuję mamo !-krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję , wybiegłam i przytuliłam się do Oli.
-Mówiłam . Nie było tak ciężko-zaśmiała się i rzuciła tylko szybkie "pa" , pomachała i wyszła .
Ja szybko wbiegłam na górę , przebrałam się , położyłam i usnęłam , gdy w słuchawkach leciała mi piosenka "Love Hurts"
___________________________________________________________
7:30
-Kasia wstawaj , spóźnisz się - mama szarpnęła mnie za ramię i szybko otworzyłam oczy
-Co ? -spytałam zaspana
-7:30 , nie sądzisz , że czas wstawać do szkoły?-mama zapytała mnie żartobliwym głosem
-Tak , już wstaję , dziękuję - uśmiechnęłam się lekko i wywlekłam się z łóżka
Codzienna rutyna , muzyka na full dla pobudki , myjemy ząbki , ubieramy się i pakowanie do szkoły . Po tych wszystkich czynnościach zeszłam na dół i wsunęłam dwie kanapki z szynką , po czym założyłam buty i wyszłam do szkoły . Szłam do niej niechętnie . Nagle zobaczyłam tego samego chłopaka przez którego nie miałam wczoraj do niczego głowy . Poszłam trochę szybciej , aby zbliżyć się do niego trochę . Zauważył mnie . Uśmiechnął się i podszedł do mnie .
-Widzę , że znów się spotykamy - uśmiechnął się
-T..tak - powiedziałam i uśmiechnęłam się głupio
-Jestem Duff.Duff McKagan . Przyjechałem do Polski jakieś 3 lata temu . -uśmiechnął się szeroko
-Ja jestem Kasia . Mieszkam w Polsce już od 16 lat -zaśmiałam się
-Masz ochotę dziś iść do szkoły ?-spytał cicho
-Nie bardzo - odpowiedziałam patrząc na niego
-Więc idziemy na spacer-zaśmiał się i złapał mnie za rękę skręcając w pobliskie osiedle domków
-To moje pierwsze wagary-powiedziałam wstydliwie
-Pierwsze i nie ostatnie -popatrzył na mnie
Chodziliśmy tak około 4 godzin poznając się nawzajem . Bardzo mi imponował . Słuchał rocka , miał glany , miły , przystojny , ideał chłopaka. Byłam wpatrzona w niego jak w obrazek .
Gdy dotarłam do domu było już późno . Mamo wytłumaczyłam się korkami z chemii i poszłam do swojego pokoju . Zastanawiałam się czy jutro też pójdę na wagary ale uświadomiłam sobie , że zebrania już w przyszły czwartek . Napisałam sobie zwolnienie , włożyłam do zeszytu od biologii i położyłam się spać . Byłam na prawdę zmęczona tym co dziś mnie spotkało .
A ta piosenka ostatnio bardzo mi się spodobała :
http://www.youtube.com/watch?v=SqZNMvIEHhs
poniedziałek, 11 lutego 2013
Hej !
Jestem Kasia , mam 14 lat i zaczynam prowadzić bloga z moimi opowiadaniami ;) Mam nadzieję , że Was nie zanudzę . Już dziś dodam 2 części :)
-Mamo błagam , puść mnie na ten koncert ! To jest tylko Slash !
-Nie , tak będą jakieś ćpuny, lub Bóg wie co jeszcze !
-To nie są ćpuny i pewnie są lepsi od Ciebie - krzyknęłam i wyszłam z kuchni ze łzami w oczach
"Wszyscy moi znajomi tam będą , a ja nie , jak zwykle" -pomyślałam . Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Oli . Była moją najlepszą przyjaciółką .
- Ola - powiedziałam zapłakana- mama nie puściła mnie na ten koncert . Znów to samo!
-Nie martw się , namówisz ją . A jeśli nie to ja przyjdę do Ciebie i spróbujemy razem .
-Nie uda się , znasz ją -mówiłam zdesperowana
-Kaśka , przestań i weź się w garść i pogadaj z nią .
-Dobrze postaram się . Pa
-Narazie
Przemyślałam to co powiedziała mi Ola i wzięłam to do siebie . Przebrałam się i poszłam spać
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
10 rano .
-Kurde jestem spóźniona - wykrzyknęłam i zaczęłam się szybko ubierać . Spakowałam te książki , o których pamiętałam i szybko wyszłam do szkoły . Minęło 15 min i już byłam na miejscu . Wbiegłam na górę , otworzyłam drzwi od sali matematycznej i powoli weszłam do środka . Grzecznie usiadłam w ławce i uważnie słuchałam nauczycielki .Gdy lekcja się skończyła podeszła do mnie Ola
-Coś ty tak późno?-spytała zdziwiona
-Nie nastawiłam budzika , a mama chyba wyszła wcześniej do pracy ...
-Gadałaś z nią o Slash'u?
-Dziś jeszcze nie , poruszę ten temat przy kolacji.
Po krótkiej konwersacji udałyśmy się pod salę polonistyczną . Uwielbiałam ten przedmiot !
Jestem Kasia , mam 14 lat i zaczynam prowadzić bloga z moimi opowiadaniami ;) Mam nadzieję , że Was nie zanudzę . Już dziś dodam 2 części :)
-Mamo błagam , puść mnie na ten koncert ! To jest tylko Slash !
-Nie , tak będą jakieś ćpuny, lub Bóg wie co jeszcze !
-To nie są ćpuny i pewnie są lepsi od Ciebie - krzyknęłam i wyszłam z kuchni ze łzami w oczach
"Wszyscy moi znajomi tam będą , a ja nie , jak zwykle" -pomyślałam . Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Oli . Była moją najlepszą przyjaciółką .
- Ola - powiedziałam zapłakana- mama nie puściła mnie na ten koncert . Znów to samo!
-Nie martw się , namówisz ją . A jeśli nie to ja przyjdę do Ciebie i spróbujemy razem .
-Nie uda się , znasz ją -mówiłam zdesperowana
-Kaśka , przestań i weź się w garść i pogadaj z nią .
-Dobrze postaram się . Pa
-Narazie
Przemyślałam to co powiedziała mi Ola i wzięłam to do siebie . Przebrałam się i poszłam spać
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
10 rano .
-Kurde jestem spóźniona - wykrzyknęłam i zaczęłam się szybko ubierać . Spakowałam te książki , o których pamiętałam i szybko wyszłam do szkoły . Minęło 15 min i już byłam na miejscu . Wbiegłam na górę , otworzyłam drzwi od sali matematycznej i powoli weszłam do środka . Grzecznie usiadłam w ławce i uważnie słuchałam nauczycielki .Gdy lekcja się skończyła podeszła do mnie Ola
-Coś ty tak późno?-spytała zdziwiona
-Nie nastawiłam budzika , a mama chyba wyszła wcześniej do pracy ...
-Gadałaś z nią o Slash'u?
-Dziś jeszcze nie , poruszę ten temat przy kolacji.
Po krótkiej konwersacji udałyśmy się pod salę polonistyczną . Uwielbiałam ten przedmiot !
Subskrybuj:
Posty (Atom)














