Kolejna notka .. Przypominam tylko , że to są OPOWIADANIA , nie są one realne ;)
Umyłam się i ubrałam swoje , nowe , pachnące ciuchy . Jak dawno tego nie czułam . Zapachu domu . Miłości w nim nie było , azylem dla mnie też nie był ale jednak .. dom to dom. Tu się wychowałam , tu dorastałam , choć w zasadzie nigdy nie dorosłam . Rozejrzałam się po nim . Mama nie zamalowała śladów po mojej furii. Pamiętam to jakby było wczoraj . Łza powoli spływała mi po policzku . Opakowania po lekach nadal leżały na półce . Byłam zła ale też bezradna wobec siebie . Wspomnień nie wymarzę . Podeszłam do okna . Wychodziło na podwórko . Ten parapet tyle przeżył. Moje nieszczęśliwe zakochania .. Rany , niedawanie sobie rady ze sobą i swoją zranioną duszyczką . Właśnie .. Ciekawe co z Duffem . Nie chcę wracać do przeszłości to fakt , ale to on mnie w to wciągnął , to on dał mi to czego inni nie mogli . Jego pokochałam . Widziałam na własne oczy jak mnie zdradzał ale .. to były narkotyki . Sama wiem co to znaczy . Mama weszła do pokoju .
-Jak się czujesz córeczko?
-Muszę iść do szpitala , do Duffa.
-Idź , jeśli tego potrzebujesz to leć . Tylko wróć , błagam
Kiwnęłam głową na znak tego , że już jej nie opuszczę . Wyszłam z pokoju i popędziłam schodami na dół , skrzypiały jak zawsze . Poszłam w stronę szpitala . Wspomnienia wracały jak okropny koszmar za czasów dzieciństwa . Musiałam się z tym zmagać . Od dziś zaczynam nowe życie . Czy zdołam ? Zobaczymy . Po kilku minutach byłam już na miejscu . Wbiegłam na drugie piętro, leżał tam gdzie wcześniej . Żywy , dochodzący do siebie . Podeszłam powoli . Zaprzątałam sobie głowę milionami scenariuszy , a przypływ chwili i wielkie ciśnienie uderzające mi do głowy , pozwoliło wypalić krótkie
-Cześć .
-Co słychać ? Jak się czujesz? Wyszłaś z tego gówna?-spytał półszeptem
-Wyszłam , znaczy.. staram się . Co u Ciebie , kiedy wychodzisz?-popatrrzyłam mu prosto w oczy
-Przybliż się proszę ..
Schyliłam się nad jego ciałem , a on po prostu mnie pocałował , nie był to zwykły pocałunek .. Poczułam w nim jego zranioną duszę . Po kilku sekundach oderwaliśmy się od siebie , a ja usłyszałam ciche "Kocham Cię"
-Duff.. Wpadnę jutro , przepraszam -wydusiłam
Kiwnął głową . Wyszłam . Czułam się jakby podłoga mnie parzyła . Wychodząc odczułam świeże powietrze owiewające moją twarz . Nie wiedziałam co się dzieje . Wszystko wróciło . Kochałam Go , a teraz to uczucie wzrosło . Taka naiwna myśl o tym , że rzuci narkotyki . Poszłam w stronę parku , jak zwykle było tam milion dilerów , który namawiali tych smarkaczy na takie bagno .. Idioci . Usiadłam na ławce i wpatrywałam się w drzewo myśląc nad sensem nędznego życia .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz