poniedziałek, 7 października 2013

Dawno mnie tu nie było :C


Siedziałam nad tym cholernym dołem i nadal miałam chęci skoczyć ale coś mnie zatrzymywało . Chęć życia ? Nie , to nie to . Miłość do Duffa ? Nie wiem czy mogłam to nazwać miłością . Doprawdy nie wiem co się ze mną działo . Dostałam lekkich zawrotów głowy . Odsunęłam się od krawędzi . Przechadzałam się po starym budynku . Patrzyłam na ściany , one miały swoją przeszłość. Miałam w myślach tych wszystkich narkomanów z zapaścią umierających tutaj , zabójstwa , gwałty , napady . W tym momencie przeszły mnie ogromne dreszcze . Staczam się , aż tak nisko? Na samo dno . Siedzę w tym . Nie ma wyjścia . Jestem zerem . Zerem , które wybrało drogę do piekła . Które dusi w sobie wszelkie rany , problemy . Zażywająca narkotyki dla ulgi . Dla cholernej ulgi w bólu , który jest tak przeszywający , że nie da się z nim żyć . To nie było zwykłe odczucie . To było coś w środku mnie , coś czego nikomu nie mówiłam , coś z czym stykałam się codziennie . Tak ja wzorowa uczennica . Ja wspaniała córka . Ja radosne dziecko z dobrej rodziny.
Brak problemów . Aż tu jednak nastolatka zmienia się w potwora . Wykańczającego siebie i swoją rodzinę . W sumie czy tak rodzina nadal istniała ? Chyba nie . Byłam ja . Sama . I narkotyki , to byli dotychczasowi przyjaciele . Strzykawka i troszkę płynu . Mój raj . 
Zeszłam na dół , poszłam po towar . Złamanie reguł? Śmieszne . Dałam sobie w żyłę . I w tym momencie świat stał się piękny . Trochę dokuczał mi głód . Trudno . Chodziłam po mieście zaćpana. Kompletnie bezbronna ale zarazem nieobawiająca się niczego i w duchu silna . W zasadzie myślałam tylko o sobie . Poszłam do kiosku . Kupiłam żyletki . Chyba dołączą do mojej paczki śmierci . Powoli przemieszczałam się do parku . Doszłam tam ale w żółwim tempie . Usiadłam na ławce i popatrzyłam na swoją rękę . Wystarczyły dwa pociągnięcia ostrzem po cienkiej skórze . Krew była , dużo krwi . Czy to było mądre ? Jasne , że nie . Ale co z moich czynów było mądre? Zresztą ćpun nie ma mózgu . Nie myśli . Nie czuje . Byłam taka oschła . Nagle podbiegło do mnie dziecko . 
-A co się pani stało w rączkę ? - spytało bez namysłu 
Podeszła jego matka , zabrała je gwałtownie . Szarpała za rękę . To miała być wolność? Wolność tych małych stworzeń ? Bo co ? Bo spotkało ćpunkę ? Nie jedną jeszcze spotka i nie jedno obaczy , a jak dobrze pójdzie to sam tego skosztuje . Ja postawiłam wszystko na jedną kartę . Przecież wtedy za narkotyk mogłabym zabić . Bo akurat mogłabym być na głodzie . Ćpun na głodzie - niebezpieczny ćpun . Po tych jakże żałosnych przemyśleniach usnęłam na ławce . Jak człowiek bez niczego . Taka wtedy byłam . Pustka otaczała mnie i mój narkomański świat . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz