piątek, 19 kwietnia 2013

Po dość długiej... bardzo długiej nieobecności tutaj dodaję kolejną część


Kolejny dzień , kolejne problemy , kolejne zmartwienia . No i po co miałam się budzić ? Po to żeby wyjść na ten cholerny dwór i znów patrzeć jak przechodzi obok postrzegając mnie jako postać z bajki albo coś innego ? Szczerze miałam tego dość . Nie chciałam się znów budzić . Leżałam pod kołdrą bez ruchu i łzy same napływały mi do oczu . To był pierwszy chłopak , na którym naprawdę mi zależało . Tak bardzo.. To doprowadzało mnie do obłędu . Codzienne myślenie o tym gdzie jest , co robi , czy nie leży pod jakąś knajpą . Wstałam , a raczej zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki . Stałam chwilę przed lustrem przyglądając się mojej bladej twarzy . Czego oczekiwałam ? Może tego , że podejdę do mojego szklanego "przyjaciela" i zobaczę to co dawnej ? Wesołą , uśmiechniętą dziewczynę z rumieńcami . Niestety , prawda była inna . Wyglądałam jak wrak . Wory pod oczami , blada cera i smutek w oczach . Do tego to wszystko mnie zaprowadziło . Moja szaleńcza miłość . Wzięłam do ręki żyletkę . Tego chciałam ? Nie ! Ale jeśli to miałoby poprawić moje samopoczucie to chętnie bym to zrobiła . Popatrzyłam na rękę i odrzuciłam żyletkę gdzieś na bok . Umalowałam się i ubrałam po czym wyszłam . Matki już nie było , zresztą to nie nowość . Błąkałam się po ulicach oczekując , że spotkam Go , że podejdzie , pocałuje mnie  w usta i świat będzie piękniejszy . Usiadłam na ławce w park , w najbardziej zacienionym miejscu . Miałam niechęć do słońca . W sumie sama nie wiem czemu . Wyjęłam z torby jakiegoś papierosa . Zapaliłam go i kilka razy mocno się zaciągnęłam . Dawno nie paliłam . Nie było potrzeby . Odrzuciłam niedopałek przed siebie i ruszyłam dalej . Patrzyłam na wszystkie szare budynki wokół mnie . Wszystkie były takie same . Może tylko inaczej pomalowane . Wszystkie skrywające jakieś sekrety . Czasem straszne ,a  czasem bardzo radosne. W tym momencie mój wzrok zatrzymał się na Nim . Szedł z dwoma kumplami lekko wstawiony . Był blisko . Nogi miałam jak z waty . Podszedł .
-Hej 
-Cz..cześć - powiedziałam nieśmiało 
-Chodź - wziął mnie za rękę i zaprowadził do klatki , która znajdowała się zaraz obok nas
Zaczął mnie całować . Dawno już tego nie czułam . Włożył rękę pod moją koszulkę . Od razu walnęłam mu w twarz . 
-Odejdź - krzyknęłam 
-Nie udawaj świętej - powiedział z ironią 
Wyszłam i pobiegłam do domu . Dotarłam dość szybko. Weszłam i rzuciłam torbę na ziemię . Podeszłam do szafki z lekami i wzięłam pierwsze lepsze . Wszystkie wysypałam w dłonie i połknęłam je . Zasnęłam .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz