niedziela, 28 kwietnia 2013

Hej ;)

Obudziłam się skulona na krześle , bez bluzki . Ręce miałam pocięte . Kilka ran na brzuchu . Wiem , że wieczorem brałam morfinę . Widziałam Duff'a całującego się z jakąś laską .Tyle wiem . Wstałam . W sumie myślałam , że będzie mi to sprawiało większy ból .Gdy już zmieniałam mój punkt widoku to ujrzałam Jego . Leżał niewinnie na kanapie . Podeszłam tam . Widziałam , że brał 
Bałam się , że poleciał na złoty strzał . Sprawdziłam mu tętno . Żył . Dzięki bogu . Próbowałam go budzić . Nie skutkowało . Pobiegłam po telefon . Szybko wykręciłam numer na pogotowie . Miało być za 10 minut . 10 minut ? Każda sekunda się liczyła ! Nalałam wodę w szklankę i polałam Mu twarz . Grunt , że oddychał . A gdzie ta dziewczyna ? Co się stało , że wziął za dużo ? Zawsze był rozsądny w tych sprawach . Chociaż ... jak ćpun może być rozsądny . Głupio myślałam . Może dlatego , że cała się trzęsłam . Byłam sparaliżowana przez strach . Przecież tak cholernie mi na Nim zależało . 10 minut minęło jakby to była cała wieczność . W oddali słyszałam sygnał karetki . Są . W końcu. Weszli , a raczej wbiegli . Może trochę zdziwił ich mój wygląd ale tym się nie martwiłam . Zabrali Go . Nie zdążyłam się nawet o nic spytać . Szybko założyłam koszulkę i pobiegłam w stronę szpitala . Na szczęście był niedaleko . Mimo to spociłam się , co wpływało na ból , który już dawał mi się we znaki . Wbiegłam na izbę przyjęć . Był tam . Jakiś lekarz wychodził z pokoju . 
-Co z nim? - spytałam zdenerwowana 
-Jest ciężko , niech pani idzie do domu , ta noc będzie ciężka . - powiedział i szybko poszedł gdzieś przez wielki korytarz
Popatrzyłam jeszcze chwilę i jak kazał tak zrobiłam . Nie miałam po co siedzieć tam bezczynnie i wpatrywać się w gołe ściany . Postanowaiłam , że wrócę tam za jakieś 3 godzininy i ogarnę co się dzieje . W drodze do domu zobaczyłam koszykarza . Byłego koszykarza . W tamtym czasie trenował jakąś damską drużynę z 1 ligi . Przyglądał się mi. Nagle zawołał
-Podejdź tutaj
Powoli zbliżyłam się do niego . Wysoko uniosłam swój wzrok . Naprawdę wysoko . Był wyższy ode mnie o jakieś 4 głowy . 
-Chciałabyś grać w mojej drużynie ? Widać , że jesteś sprawna i jesteś dość wysoka .- spytał uśmiechając się 
-Jakieś konkrety?-spytałam podejrzliwie 
I tak rozmowa z nim zajęła mi jakieś 1,5 godziny . Umówiłam się z nim , że oddzwonię . To nie był czas na podejmowanie pochopnych decyzji . Popędziłam w stronę szpitala . Ciekawe jak stan Duffa.

sobota, 27 kwietnia 2013

Hej

Obudziłam się pod ścianą . Przeciągnęłam się , wstałam i nieświadomie odwróciłam się w tył . 
-Co to kurna jest ?!- powiedziałam sobie pod nosem , gdy ujrzałam pełno kresek , rysunków i tego wszystkiego co się tam znajdowało . Rozejrzałam się jeszcze po pokoju i w oko wpadło mi pudełko po tabletkach . Jak byłam mała to wariowałam nawet po jednej . Nic dziwnego , że po wzięciu całej paczki ściana wyglądała tak jak wyglądała . Cóż ... w życiu popełnia się wiele błędów , a ja teraz już wiedziałam , żeby tego gówna nie brać . Poszłam pod prysznic i ubrałam się w świeże ciuchy . Wyszłam z pokoju i pobiegłam do kuchni . Matka stała i szykowała śniadanie . 
-Będziemy dzisiaj miały gościa - powiedziała spokojnie
-Chyba ty będziesz miała - odburknęłam jej - ja wychodzę 
-Nie , nie moja droga , dzisiaj zrobisz to co ja ci każę . Zostajesz i nie ma dyskusji - krzyknęła 
Widziałam , że była na mnie zła . No ale trudno . Nie pierwszy i nie ostatni raz . Przejdzie jej . 
-Dobra , zostanę . Tylko mnie nie zabij - zaśmiałam się ironicznie i zabrałam kanapkę z talerza , po czym poszłam na kanapę , usiadłam i położyłam nogi na stole . Włączyłam jakiś kanał i powoli jadłam to co przyniosłam.
-Zde...-nie dokończyła
Widziałam , że nie ma nawet siły mi zwracać uwagi , jej sprawa . Tak , tak byłam bardzo wyrodną córeczką . Gdy już całość posiłku znajdowała się w moim wnętrzu zabrałam swój tyłek na górę i odebrałam esa od Olki 
"Hej , długo się nie widziałyśmy , wiem , że byłaś w szpitalu . Martwię się . Daj znać "
Hahaha , i co wtedy tak po protu sądziła , że będzie okej ? Nie , nie . Głęboko się pomyliła . Nie ze mną takie numery . Nie dałam się stłamsić , tak najzwyczajniej olać . Martwiła się ? To nie tak . Chciała to niby naprawić . NIBY. Nie napisała , nie odwiedziła mnie nawet w szpitalu . I co? I oczekiwała , że będzie dobrze ? Jak ona tak i ja popełniłyśmy masę błędów . Ale ja kiedyś oddała bym za nią życie , a ona nawet nie wysłała mi przez ten czas głupiej wiadomości . Odłożyłam telefon i położyłam się na łóżku . Kto miał przyjść ? O której ? Nic nie wiedziałam , a może nie chciałam wiedzieć . Leżałam tak chyba ze 40 min . Matka nie wchodziła do mnie . Dobrze . Lepiej żeby mnie w takim stanie nie widziała . Zwlekłam się z dotychczasowego miejsca "pobytu". Zeszłam na dół. 
Podeszłam do mamy i spytałam 
-Kto to będzie ?
-Adam - powiedziała patrząc gdzieś przed siebie
-Twój nowy? - spytałam zerkając na nią 
-Mój partner - spojrzała na mnie
-Idę , cześć - wybiegłam z domu i popędziłam przed siebie 
Biegłam długo . Osunęłam się pod drzewem i płakałam , zwyczajnie płakałam . Od śmierci ojca minęło jakieś 10 miesięcy , a ona co? Już ma nowego fagasa . Nie mogłam tego znieść . Wstałam i poszła do Niego . Dotarłam tam po jakiś 10 minutach i weszłam . Drzwi były otwarte . Jak zwykle zresztą . Gdy podążyłam wgłąb dość dużego domu , ujrzałam Jego . Był z inną . Podeszłam do Duffa i dałam mu w pysk .
-Masz coś?
-Mam 
-Chcę , teraz-powiedziałam  patrząc Mu głęboko w oczy 
Wstrzyknął mi morfinę . Czy to było dobre ? Nie. Odpłynęłam . Usiadłam na krześle i marzyłam . A On najprawdopodobniej lizał się z tamtą laską . Nie zwracałam na nich uwagi . Było późno , ja byłam naćpana . Zasnęłam tam . Niewinna, bezbronna . Nie obawiająca się niczego i nikogo . Sama we własnym świecie . Latająca gdzieś daleko od rzeczywistości . Zwykła ćpunka . 

piątek, 26 kwietnia 2013

Hej


Obudziłam się w wielkiej , starej hali . W okół mnie nikogo nie ma ... nikogo , oprócz zużytej strzykawki . Wpieprzam się ? Nie , to jednorazowe . Tak dla poprawy humoru . Wstałam . Byłam słaba , cholernie słaba . Przecież wyszłam ze szpitala na własne żądanie . Mniejsza z tym . Wstałam , oparłam się o jakąś starą , zakurzoną maszynę i wpatrywałam się przez wybite okno gdzieś daleko . Teraz nie było mnie w tym pomieszczeniu . Błądziłam po lasach , łąkach . Po chwili wróciłam . Chociaż to było trudne ale udało się . Dosłownie odbiłam się od tego rupiecia i poszłam dalej . Kiwałam się na boki ale jeszcze jakoś utrzymywałam się na nogach . Powoli wyszłam z fabryki i ruszyłam w stronę hm.. domu? Nie wiem czy to można było tak nazwać . Po prostu miejsce gdzie się wychowałam . No więc , wracałam . Powoli , spokojnie . Jakby nigdy nic . Nie martwiłam się niczym . Byłam wolna .. w końcu wolna . Idąc podziwiałam różne domy , ich budowę , kwiaty , ogrody . Zauważyłam aptekę . Weszłam do niej i poprosiłam paczkę jakiś prochów . Schowałam je do kieszeni i dalej ruszyłam w stronę mieszkania . Straciłam rachubę czasu i nawet nie wiem w ile minut tam dotarłam . Weszłam . Byłam opanowana , bardzo . Chyba ,aż za bardzo . Matka już krzyczała na mnie w progu . Olałam to . Ja taka małolata olewałam matkę . Nieźle. Doczłapałam się do pokoju . Włączyłam głośno muzykę i wzięłam tabletki . Położyłam się na łóżku i marzyłam . O ile można było marzyć lekko przygrzanym . Wpatrywałam się w ścianę , kiedyś sama ją dekorowałam . Byłam inna . Czy lepsza ? Nie wiem , może tak, może nie . Dostałam esemesa . Od Olki . Nie czytałam . Nie byłam w stanie . Wzięłam jeszcze kilka tabletek i już nie miałam siły nawet wstać . Nieźle dały mi w kość . Ale było lepiej , fajniej . Bardziej kolorowo . Matka wparowała do mnie do pokoju . Coś brzęczała . Nie słuchałam . Miałam to gdzieś . Pogada , pogada i wyjdzie . I też tak było . Nie zauważyła opakowania i zwyczajnie wyszła . Może zauważyła , że nie jestem w stanie . I dobrze . Brakowało mi spokoju . Przeleżałam tak cały dzień . Później w nocy mi odbiło . Jakieś plamy na ścianie . Wiele kresek . W cały świat . Nie wiedziałam co robię . Chciałam się wyżyć . Usnęłam . Nagle. Osunęłam się przy ścianie z mazakiem w ręce i usnęłam . Jak gdyby nigdy nic . 

sobota, 20 kwietnia 2013

Hej ;)

Obudziłam się w szpitalu . Pod białą kołdrą , miałam podłączoną kroplówkę i nawet trochę nie żałowałam , że wzięłam te małe cholerstwa. Teraz byłam słaba , bardzo słaba . Ale zrobiłabym to jeszcze raz . Może już nie chciałam być na tym świecie ? Może to wszystko przytłoczyło mnie do tego stopnia , że nie miałam ochoty budzić się kolejnego poranka ? Pewnie tak . Do tego to wszytko mnie doprowadziło . W tym momencie przyszedł lekarz . Popatrzył na mnie jak na wariatkę i powiedział:
-Miałaś dużo szczęścia 
-Może było mi niepotrzebne?- odburknęłam 
-Zastanów się co robisz - powiedział stanowczo
-Nie jest pan moim ojcem , więc niech się pan w moje życie nie wpieprza - powiedziałam do niego podniesionym tonem
Zrobił głupią minę , sprawdził wyniki i wyszedł. I dobrze . Nie miałam ochoty teraz kogokolwiek widzieć. Wtedy weszła moja matka . 
-Coś ty narobiła? - prawie krzyknęła
-Ogólnie prawie zeszłam z tego świata ,a no i jeszcze zapaliłam papierosa - powiedziałam z ironią w głosie 
-Dziecko , do jasnej cholery co się z tobą dzieje ? - spojrzała na mnie ze łzami w oczach
-Wyjdź - pokazałam jej palcem drzwi
Wyszła . Bardzo dobrze . Nie obchodziło mnie to  . Ważne , że zostałam sama . Zlewałam na wszystko i na wszystkich . Wstałam , odłączyłam kroplówkę , przebrałam się i wyszłam . Pieprzyłam to czy ktoś mnie będzie szukał czy nie . Zadzwoniłam do Niego .
-Masz towar?-spytałam spokojnie 
-Mam - powiedział poważnie
-Przyjdź pod starą hurtownię , czekam 
Rozłączyłam się i poszłam powoli pod ten budynek . Poruszałam się żółwim tempem . W końcu wczoraj prawie się zabiłam . Zanim tam doszłam minęło jakieś 20 minut . Czekał już . Podeszłam do Niego i popatrzyłam co trzyma.
-To ma mnie zadowolić ? - powiedziałam patrząc na Niego
-Na początek jak najbardziej - podszedł do mnie
-Powtórka z poprzedniego dnia? -spytałam z uśmiechem na twarzy 
-Nie- pocałował mnie lekko i wpatrzył się w moje oczy - Przepraszam 
-Wybaczam - również go pocałowałam i wzięłam od niego narkotyk . Zapaliłam i nagle świat zrobił się inny , lepszy . Jednak z drugiej strony wiedziałam w co się pakuję . UZALEŻNIENIE . W sumie tego nie chciałam ale jeden raz nikogo nie zbawi .Tak przynajmniej myślałam . Było późno , ja byłam zmęczona i przyćpana , położyłam się gdzieś w środku wielkiego budynku i zasnęłam 

piątek, 19 kwietnia 2013

Po dość długiej... bardzo długiej nieobecności tutaj dodaję kolejną część


Kolejny dzień , kolejne problemy , kolejne zmartwienia . No i po co miałam się budzić ? Po to żeby wyjść na ten cholerny dwór i znów patrzeć jak przechodzi obok postrzegając mnie jako postać z bajki albo coś innego ? Szczerze miałam tego dość . Nie chciałam się znów budzić . Leżałam pod kołdrą bez ruchu i łzy same napływały mi do oczu . To był pierwszy chłopak , na którym naprawdę mi zależało . Tak bardzo.. To doprowadzało mnie do obłędu . Codzienne myślenie o tym gdzie jest , co robi , czy nie leży pod jakąś knajpą . Wstałam , a raczej zerwałam się z łóżka i poszłam do łazienki . Stałam chwilę przed lustrem przyglądając się mojej bladej twarzy . Czego oczekiwałam ? Może tego , że podejdę do mojego szklanego "przyjaciela" i zobaczę to co dawnej ? Wesołą , uśmiechniętą dziewczynę z rumieńcami . Niestety , prawda była inna . Wyglądałam jak wrak . Wory pod oczami , blada cera i smutek w oczach . Do tego to wszystko mnie zaprowadziło . Moja szaleńcza miłość . Wzięłam do ręki żyletkę . Tego chciałam ? Nie ! Ale jeśli to miałoby poprawić moje samopoczucie to chętnie bym to zrobiła . Popatrzyłam na rękę i odrzuciłam żyletkę gdzieś na bok . Umalowałam się i ubrałam po czym wyszłam . Matki już nie było , zresztą to nie nowość . Błąkałam się po ulicach oczekując , że spotkam Go , że podejdzie , pocałuje mnie  w usta i świat będzie piękniejszy . Usiadłam na ławce w park , w najbardziej zacienionym miejscu . Miałam niechęć do słońca . W sumie sama nie wiem czemu . Wyjęłam z torby jakiegoś papierosa . Zapaliłam go i kilka razy mocno się zaciągnęłam . Dawno nie paliłam . Nie było potrzeby . Odrzuciłam niedopałek przed siebie i ruszyłam dalej . Patrzyłam na wszystkie szare budynki wokół mnie . Wszystkie były takie same . Może tylko inaczej pomalowane . Wszystkie skrywające jakieś sekrety . Czasem straszne ,a  czasem bardzo radosne. W tym momencie mój wzrok zatrzymał się na Nim . Szedł z dwoma kumplami lekko wstawiony . Był blisko . Nogi miałam jak z waty . Podszedł .
-Hej 
-Cz..cześć - powiedziałam nieśmiało 
-Chodź - wziął mnie za rękę i zaprowadził do klatki , która znajdowała się zaraz obok nas
Zaczął mnie całować . Dawno już tego nie czułam . Włożył rękę pod moją koszulkę . Od razu walnęłam mu w twarz . 
-Odejdź - krzyknęłam 
-Nie udawaj świętej - powiedział z ironią 
Wyszłam i pobiegłam do domu . Dotarłam dość szybko. Weszłam i rzuciłam torbę na ziemię . Podeszłam do szafki z lekami i wzięłam pierwsze lepsze . Wszystkie wysypałam w dłonie i połknęłam je . Zasnęłam .