piątek, 22 lutego 2013

Hej :) Kolejna część ;3


Obudziłam się i spojrzałam przez okno . Było późno . Nawet mnie nikt nie budził . Nie mogłam pojąć tego jak chłopak taki jak on , bierze takie gówno . Trudno . Muszę z nim o tym pogadać . Albo nie .Byłam rozerwana . Chciałam porozmawiać o tym z Duffem ale z drugiej strony wiedziałam , że nawet jeśli to zrobię to on pewnie nie zmieni swojego zachowania . Znów łzy napłynęły mi do oczu . Zwlekłam się z łóżka i w piżamie zeszłam na dół . Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć . Oglądałam jakiś głupi program o zdrowym odżywianiu . 
-Córeczko coś się stało ? - spytała mnie mama 
Słyszałam to co do mnie powiedziała ale nie dotarło to do mnie , zachowałam się tak jakby jej nie było . 
-Kasia odpowiedz - powiedziała głośniej
Odwróciłam głowę i spojrzałam jej prosto w oczy 
-Nic Ci do tego - oznajmiłam jej - Nie interesowałaś się mną wcześniej , gdy potrzebowałam twojej pomocy . Co? Sądzisz , że gdy teraz nagle stałaś się opiekuńczą mamusią to Ci wybaczę ? Mylisz się. A i nie potrzebuję tego twojego biletu . Wsadź go sobie w ... . Wiesz gdzie . 
-Ale... 
Widziałam jej łzy , płakała . Patrzyła na mnie smutnymi oczyma . Nie chciałam jej przepraszać . Zniszczyła mi tyle lat . Wstałam i wbiegłam na górę . Ubrałam się i wzięłam tylko telefon i wyszłam. Nie obchodziło mnie to co sobie teraz myśli . Byłam cholernie wkurzona . Myślałam , że zaraz coś we mnie wybuchnie . Nie chciałam tam wracać , patrzeć na nią . Zaczęłam biec . Przed siebie . Po kilkunastu minutach stanęłam gdzieś obok muru i zsunęłam się po nim rycząc . Schowałam głowę w kolana i siedziałam tam nie zważając na opinię innych . Nagle poczułam , że ktoś głaszcze mnie po głowie . Automatycznie spojrzałam w górę . To był on . Stał wpatrując się we mnie .
-Co ty tutaj robisz ?-spytałam patrząc na niego 
-Żyję - odpowiedział i uśmiechnął się - Chodź mała - złapał mnie za rękę 
-Odejdź - krzyknęłam - Napatrzyłam się wczoraj na te całe narkotyki 
-Ja tego nie biorę - powiedział i puścił mnie 
-Wiesz ... Jakoś trudno mi w to uwierzyć - powiedziałam , wstałam i poszłam w swoją stronę 
Nie obejrzałam się ale wiedziałam , czułam , że patrzy na mnie jak odchodzę . Nie miałam ochoty z nim gadać , nie miałam ochoty na niego patrzeć . Brzydzę się narkotyków . Mój ojciec od nich zmarł . Nigdy nie wpieprzę się w to gówno . Przypomniałam sobie tatę . Jego twarz , uśmiechniętą podczas zabawy ze mną i wściekłą , gdy kłócił się z matką . Tylko raz widziałam go odurzonego . O raz za dużo . Byłam mała i myślałam , że tatuś jest zmęczony . Gdy dorastałam powoli rozumiałam co to było . W końcu zmarł . Przedawkował . Niedzielnego wieczoru . Teraz szłam i płakałam . Skręciłam na cmentarz . Weszłam przez główną bramę nawet nie kupując znicza . Chciałam z nim porozmawiać , wyżalić się . Znałam na pamięć drogę do jego grobu . Gdy umarł przesiadywałam tam cały czas . Dotarłam do wyznaczonego celu . Usiadłam na wąskiej ławeczce i nachyliłam się nad pomnikiem . 
-Tato..-zaczęłam - Wiem ...wiem , że nienawidziłeś gdy płakałam . To dla mnie takie trudne... Odkąd Cię nie ma wszystko się sypie . Gdy jest dobrze to tylko przez chwilę . Nie daję rady przez Ciebie . Do tego chłopak , na którym bardzo mi zależy pakuje się w to samo bagno co ty - popatrzyłam na jego zdjęcie i szepnęłam - kocham Cię tato 
Powiedziałam to i powoli odeszłam . Obiecałam sobie , że dziś ie wrócę do domu i tak też zrobiłam . Całą noc błąkałam się po mieście , a nad ranem spałam w magazynie w sklepie nocnym

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz